Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 czerwca 2017

[225] Książka: Sto najważniejszych scen filmu polskiego" - Wiesław Kot (2014)

Wisław Kot, polski publicysta, wykładowca uniwersytecki, od lutego 2007 do 2008 roku zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Wprost” , postanowił wybrać i usystematyzować chronologicznie 100 najważniejszych scen polskiego filmu. Zadanie niełatwe, jednak kogoś z takim doświadczeniem i o takiej erudycji w dziedzinie X muzy, powinien mu podołać bez trudu. No i mamy 100 scen polskiego filmu, a także wiele, wiele więcej.

Kot zaczyna od wyboru filmu i opisania - w swoim odczuciu - najważniejszej sceny z tegoż. Po chwili następuje streszczenie fabuły (uczulam na to tych wszystkich, którzy lubią oglądać filmy bez znajomości wszystkich jego najważniejszych wątków oraz samego zakończenia). A następnie przechodzi do... no właśnie. Ciężko powiedzieć, ale najlepszym określeniem będzie chyba kolaż wycinków prasowych, fragmentów wywiadów, recenzji, fragmentów książek na temat danego twórcy, odtwórców najważniejszych ról czy też samego filmu. Każdy film zajmuje ni mniej ni więcej tylko cztery strony. Książka jest naprawdę ładnie wydana, na przyzwoitym papierze, z twardą oprawą. Autor przy każdym (no..., większości) filmie umieszcza plakat tegoż, twórcę scenariusz, reżysera i odtwórców głównych ról. Z daty w dolnym lewym rogu (a często także z samego teksu) dowiadujemy się kiedy film został wyprodukowany (co często nie jest tożsame z datą jego premiery). Ciekawostką i dużą innowacyjnością tej książki jest również zabieg umieszczania przy niektórych filmach kodu pozwalającego po sczytaniu go odtworzyć krótki, zazwyczaj kilkuminutowy, filmik z wypowiedzią Kota na temat tej produkcji (tutaj po kliknięciu przeniesiemy się do wypowiedzi na temat filmu Wodzirej). Bardzo ciekawa sprawa. Na końcu każdego rozdziału (za rozdziały uznaję teksty poświęcone jednemu filmowi) możemy znaleźć również wskazówki odnośnie dodatkowych publikacji na temat filmu. To również jest duża zaleta i z pewnością będzie bardzo pomocne czytelnikom poszukującym dodatkowych informacji. Duża ilość zdjęć również byłaby wielką zaletą tej publikacji gdyby nie to, że te zdjęcia są, o zgrozo, zrobione mikrofalówką z różnego rodzaju starych czasopism z "Filmem" i "Kinem" na czele! Powiem wam szczerze, że na początku pomyślałem, że to jakiś błąd, że niektóre kadry są krzywo ucięte i rozmyte. Ale natrafiałem na takie na przestrzeni całej książki! Podpisy pod zdjęciami są nieczytelne, często poucinane w połowie lub rozmyte. 


Powyżej przykład jednego z wielu takich ch*jowych zdjęć. Zamieszczam w dużym rozmiarze, żeby lepiej było widać o co mi chodzi.
Zamieszczone są wycinki prasowe ze starczych numerów z poucinanymi początkami lub końcówkami kolumn, tak, że przeczytać się ich nie da, ale miejsce w publikacji zajmują. Porażająca jest też ilość błędów korektorskich (zwykłych literówek), ale też w niektórych miejscach (to na szczęście zdarza się zdecydowanie rzadziej) merytorycznych. Szczególnie mocno rzucił mi się w oczy ten, w którym autor w streszczeniu Psów pisał o tym, że "Zupełnie inaczej kombinuje Olo. Nie dość, że utrzymał się na posadzie, to jeszcze zaczyna grać na dwie strony: pracuje dla mafii." (str. 307) - z tego co pamiętam z filmu Olgierd Żwirski został zwolniony ze służby. Zresztą sam o tym wspomina...
25 min. 13 sec.:
Gross: Wyrzucili?
Olo: Wyrzucili. Wszystkich zostawili, a mnie na pysk. 
Denerwujące bywa także umieszczanie byle jakich kadrów z danym aktorem w rozdziale z filmem, w którym on występuje. Wystarczy, że zgadza się pyszczysko i już jest wszystko w porządku. W taki oto sposób mamy kadry z Misia w rozdziale o Rozmowach kontrolowanych... Mam nadzieję, że to nie autor odpowiadał za dobór zdjęć, ich jakość oraz samo kadrowanie i dopasowywanie grafik, jednak nawet jeśli to nie on, to kim są ludzie, którzy akceptowali ostateczny format tej książki? Na koniec jeszcze jedna uwaga, tym razem odnośnie samego wyboru produkcji. Być może tylko ja odniosłem takie wrażenie i jest ono całkiem mylne, ale wybór jakiego dokonał Kot wydaje mi się w jakimś stopniu nieszczery. Spostrzeżenie to nasunęło mi się w trakcie lektury fragmentów recenzji jakie autor publikował na temat omawianych w książce filmów na łamach prasy. Często są one nie tyle, że obojętne, co szydercze, ironiczne, wręcz niepochlebne. A potem bach, i film znajduje się w tak zacnym zestawieniu. Tutaj na pierwszy plan wysuwają się takie obrazy jak na przykład Dług czy też Katyń. Jednakowoż książka opowiada o scenach, więc może w złym filmie znalazła się choć jedna dobra scena, którą warto zobaczyć mimo miałkości całej produkcji? Nawet jeśli, to brzmi to wszystko jakoś fałszywie.

Gdyby nie te wpadki, dość rażące szczególnie w przypadku zdjęć, książka zasługiwałaby na ocenę między 7 a 8, jednak one sprawiają, że nota spada do, i tak wysokich, 6 punktów w 10 stopniowej skali.

Moja ocena 6/10

Wybór filmów: 
1934: Młody las, 
1935: Manewry miłosne, 
1936: Jego wielka miłość (kod), 
1937: Piętro wyżej, 
1938: Wrzos (kod), 
1939: Włóczęgi, 
1947: Zakazane piosenki, 
1948: Ostatni etap, 
1949: Skarb, 
1954: Przygoda na Mariensztacie (kod), 
1956: Człowiek na torze, 
1957: Kanał, 
1958: Eroica, Pętla (kod), Ewa chce spać, Ostatni dzień lata, Popiół i diament (kod), 
1959: Baza ludzi umarłych, Pociąg, 
1960: Zezowate szczęście, Do widzenia, do jutra, Krzyżacy (kod), Szatan z siódmej klasy, Niewinni czarodzieje, 
1961: Matka Joanna od Aniołów, Świadectwo urodzenia, 
1962: Nóż w wodzie, 
1963: Zbrodniarz i panna, 
1964: Prawo i pięść, 
1965: Rękopis znaleziony w Saragossie, Rysopis, 
1966: Faraon, 
1967: Westerplatte, Sami swoi, 
1969: Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię,
1970: Sól ziemi czarnej, Rejs, 
1971: Nie lubię poniedziałku, 
1972: Trzeba zabić tę miłość, Trzecia część nocy, Jak daleko stąd, jak blisko, 
1973: Wesele, Poszukiwany-poszukiwana, Na wylot, Iluminacja, Sanatorium pod klepsydrą, 
1974: Potop, 
1975: Ziemia obiecana, Dzieje grzechu, Noce i dnie, Zaklęte rewiry, 
1976: Przepraszam czy tu biją (kod), 
1977: Barwy ochronne, Człowiek z marmuru, 
1978: Wodzirej (kod), 
1979: Zmory, 
1981: Miś, Człowiek z żelaza, Gorączka, Dreszcze, 
1982: Vabank, Znachor, Konopielka, 
1983: Austeria, Wielki Szu, 
1984: Seksmisja, 
1987: Matka Królów, Przypadek, 
1988: Krótki film o zabijaniu, Zabij mnie glino (kod), 
1989: Piłkarski poker, Przesłuchanie, 
1990: Ucieczka z kina "Wolność", 
1991: Rozmowy kontrolowane, 
1992: Psy, 
1994: Jańcio Wodnik, Zawrócony, 
1996: Pułkownik Kwiatkowski, 
1997: Kiler, 
1999: Dług, 
2000: Chłopaki nie płaczą, Żółty szalik, 
2002: Dzień świra, Pianista, Edi, 
2004: Wesele (kod), 
2006: Plac zbawiciela, 
2007: Katyń, 
2009: Rewers, Dom zły, 
2012: W ciemności, Róża, Obława, Pokłosie, 
2013: Drogówka, Układ zamknięty, Wałęsa, Papusza, 
2014: Pod Mocnym Aniołem, Jack Strong

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

[202] Książka: "Kino Nowej Przygody" - Jerzy Szyłak (2011)


Dziś mógłbym was uraczyć recenzją kolejnej części serii "www" Marcina Ciszewskiego, jednak oszczędzę tego i wam i sobie. Pozostawię ten tekst w zanadrzu na jakiś inny czas a dziś zaprezentuję i polecę jednocześnie coś zupełnie z innej beczki. Kino Nowej Przygody sygnowane nazwiskiem Jerzego Szyłaka, to propozycja na dziś.

Jak zapewne wszyscy kinomani dobrze wiedzą kino nowej przygody to pojęcie wylansowane przez Jerzego Płażewskiego na łamach miesięcznika "Kino" w drugiej połowie lat 80. Odnosi się ono do nowych, na polskim gruncie, zjawisk filmowych, które w USA trafiły na ekrany kin niespełna 10 lat wcześniej dzięki Georgowi Lucasowi i Stephenowi Spielbergowi. Mowa tutaj oczywiście o Gwiezdnych wojnach i Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia (oba z 1977 roku). Filmy te prezentowały nową jakość w kinie przygodowym (lub też ogólniej w kinie akcji dzięki czemu można do nich zaliczyć również filmy sensacyjne i kryminalne, fantastykę naukową i horror, romans podróżniczy, fantasy, opowieść płaszcza i szpady, kino katastroficzne oraz dramaty, a także komedie, filmy wojenne oraz kostiumowe). Filmy te zawierają "gwałtowne zwroty akcji, wartkie tempo wzajemnie napędzających się wydarzeń, mroczne tajemnice, raptowne zaskoczenia, wyjątkowe zbiegi okoliczności, straszliwe niebezpieczeństwa, sytuacje pozornie bez wyjścia, obrazy wstrząsające rozmachem, makabrą lub okrucieństwem, grozę, epatowanie egzotyką i co pewien czas szczyptę humoru"*. Są to również produkcje mające nieco ironiczny wydźwięk, co jednoznacznie wskazuje, że z pewnością należy je umieszczać w dziedzinie kina rozrywkowego a nie artystycznego. A podsumowując ten cały wywód jednym zdaniem - manifestem, którym podsumowali całe zjawisko jego inicjatorzy - "Chcieliśmy oglądać takie filmy, jakie sami kiedyś oglądaliśmy".

Książka składa się z dwóch części. W pierwszej z nich znalazło się 6 esejów opisujących omawiane zjawisko. Są to: "Kino Nowej Przygody - jego cechy i granice" Jerzego Szyłaka, "Fantasy w kinie nowej przygody" Katarzyny Kaczor, "Kino nowej przygody i gry wideo" Tomasza Pstrągowskiego, "System marketingowy Hollywood w latach 1977-2011" Marcina Adamczaka, "Topika religijna w nurcie fantastyczno-naukowym kina nowej przygody" Sebastiana Jakuba Konefała, "Animacja i kino nowej przygody" Pawła Sitkiewicza oraz "Polskie kino nowej przygody" Krzysztofa Kornackiego.
Na drugą część składa się leksykon filmów, które autorzy wyselekcjonowali i przyporządkowali do omawianego zjawiska zaczynając od wspomnianych już wcześniej Gwiezdnych wojnach a na Avatarze kończąc.   

Książka Kino Nowej Przygody to bardzo interesująca pozycja, która z pewnością przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy kochają dokonania Spielberga i Lucasa (oraz wszystkie im pochodne). Będą się mogli dowiedzieć z niej wielu ciekawostek na temat omawianego zjawiska, jego wpływu na inne dziedziny filmowego rzemiosła (jak np. animację) oraz cały biznes rozrywkowy od gier wideo na licencjach merchandisingowych kończąc. A w samym leksykonie (który niestety zawiera również dokładny opis fabuły każdego z prezentowanych filmów, więc po lekturze poszczególnych tekstów nie można liczyć na to, że film nas czymś zaskoczy) można znaleźć wiele inspiracji do kolejnych filmowych seansów oraz dokładną (w większości przypadków, zawierającą także charakterystykę twórczości poszczególnych twórców) analizę wybranych filmów. 

Moja ocena: 8/10



* J. Płażewski, Czy "Nowa Przygoda" zdobędzie kino światowe, "Kino" 1990, nr 3.

niedziela, 17 lipca 2016

[198] Książka: "Słownik gatunków i zjawisk filmowych" - Bartłomiej Paszylk (2010)


Filmy są różne, prostokątne i podłużne. Są filmy, które podobają się wszystkim (no dobrze, większości) i takie, które mają bardzo nieliczne grono fanów, jednak fanów wiernych i oddanych. Niektórych nie da się zakwalifikować do określonego gatunku - i wtedy zwykło się mawiać, że przynależą do nurku kina artystycznego. Pozostałe można zakwalifikować do kina gatunków. I właśnie o tych drugich jest Słownik gatunków i zjawisk filmowych Bartłomieja Paszylka, ale nie tylko.

W tej nie tak w sumie obszernej pozycji, oprócz krótkiej acz dość treściwej i skondensowanej charakterystyki poszczególnych gatunków filmowych znajdziemy również część poświęconą twórcom tychże gatunków, czyli reżyserów najbardziej kojarzonych przeważnie z jednym gatunkiem filmowym, w którym odnieśli największe sukcesy, są jego czołowymi przedstawicielami bądź też stworzyli pionierskie dzieła i są uznawani za ojców założycieli danego nurtu. Spis liczy trzydzieści nazwisk autorów bardzo znanych lub też całkowicie anonimowych dla większości polskich kinomaniaków. Z tej pierwszej grupy warto wymienić braci Coen, Anga Lee, Jackiego Chana, Davida Cronnenberga, Clinta Eastwooda, Christophera Nolana, czy też Seria Leone, Tima Burtona i Quentina Tarantino. Do drugiej z pewnością należeć będą m.in. dario Argento, Mario Bava, Uwe Boll, Bruce Campbell, Roger Corman, Ruggero Deodato, Lucio Fulci, Christopcher Guest, Monte Hellman, John Hughes, Richard Linklater, Russ Mayer, a także Sam Peckinpah, Eli Roth, Kevin Smith, John Waters.

W przypadku części drugiej, czyli gatunków filmowych jest bardzo podobnie. W gronie 38 zaproponowanych przez autora są takie, o których z pewnością słyszeli wszyscy, więc nie mogło zabraknąć kina akcji, fantasy, komedii romantycznej (określonej mianem Romcomu), superhero movie czy też spaghetti westernu i kina katastroficznego. Pojawiają się też takie które znane są z pewnością dużej większości fanów kina lecz nie wszystkim, jak anime, antywestwern, bonder (czyli specyficzne kino szpiegowskie eksploatujące motywy bondowskie, lub też same filmy należące do tej serii), film drogi, kino postmodernistyczne, komedia grozy czy też sitcom (który jest ewidentnie zjawiskiem przynależącym do kręgu seriali i zupełnie nie wiem skąd wziął się w tej książce). Jednak to nie wszystko, ponieważ autor umieścił tutaj charakterystykę również takich gatunków, które nawet dla osób uznających się za fanów i znawców kina mogą wydawać się obce lub przynajmniej dość mgliste. Można do nich zaliczyć kaiju-eiga (coś w rodzaju monster movie skupiający się na postaci samej Godzili), kino kanibalistyczne, torture porn, chick flick, survival, acid western, ballada filmowa, Brat Pack film, cyberpunk, exploitation, Frat Pack film, kino generacji X, giallo, gore, heimatfilm, kamp, mocumentary, neo-noir, new queer cinema, peplum, poliziottesco, rape and revenge, slasher.

Książka ta będzie z pewnością ciekawą propozycją dla osób, które już trochę znają i rozumieją kino lecz chciałyby poszerzyć swoją wiedzę również o informację z poza głównego nurtu. Dowiedzieć się czegoś o gatunkach i zjawiskach mniej popularnych, a czasami wręcz niszowych z uwagi na swoją tematykę lub często także formę. Autor, oprócz dość zręcznego, choć czasami niewystarczającego lub, rzadziej zbyt zdawkowego opisu danego zjawiska, podaje również filmy będące najlepszą reprezentacją omawianego gatunku a także dość szeroką literaturę dodatkową co może być nie lada gratką dla osób chcących dowiedzieć się jeszcze więcej.

Podsumowując, jest to na pewno pozycja ciekawa i warta uwagi, którą można czytać od deski do deski za jednym podejściem, jak również zaglądać do niej w poszukiwaniu inspiracji i nowych ciekawych wyzwań filmowych.

Moja ocena 7/10


poniedziałek, 9 czerwca 2014

Casting ważna rzecz...

Od kilku dni próbuję skrobnąć jakąś recenzję, ale póki co na próbach się kończy. Jeśli więc ktoś czeka na wcześniej zapowiadane teksty, to z przykrością i w nieutulonym żalu muszę stwierdzić, że jeszcze chwilę będzie musiał poczekać. Dziś bowiem chciałbym podzielić się swoimi przemyśleniami na temat ważnego, choć chyba niedocenianego aspektu filmowego rzemiosła, a raczej części całej produkcyjnej machiny, jaką jest casting. Bo spójrzmy jak się czasami denerwujemy kiedy w filmie występuje nie ten aktor, który naszym zdaniem powinien. Albo też rozważmy przypadek, kiedy odtwórca jakiejś roli idealnie do niej pasuje. Tak, że wydaje nam się, że nikt inny nie potrafiłby równie dobrze, a co dopiero lepiej, wcielić się w daną postać.

Na pomysł tego posta wpadłem podczas ciekawej i owocnej - w końcu wybraliśmy odtwórcę roli Jacka Reachera - wymiany zdań z Łukaszem K. i Larą Notsil na temat właśnie złego castingu i tego jak negatywnie może wpłynąć na film i jego odbiór. Szczególnie wtedy, kiedy mamy do czynienia z adaptacją książki lub komiksu. 

I w taki oto sposób postanowiłem stworzyć początek rankingu najlepszych castingowych wyborów. Oraz, niestety, tych najgorszych. Liczę na to, że w Waszych komentarzach znajdę kolejne typy do uzupełnienia listy.

Zacznę może od tych złych wyborów. 

Pierwszym o jakim zawsze myślę i nie potrafię się pogodzić z tym szalonym wyborem jest Tom Hanks w roli profesora Roberta Langdona w serii filmów na podstawie powieści Dan'a Brown'a. Nie wiem kto wpadł na ten kuriozalny pomysł, żeby tego - to nie ulega wątpliwości, świetnego aktora - umieścić w tak niepasującej do niego roli. Tutaj drugim największym błędem tego filmu był także wybór kostiumów. Ten garnitur, w którym nosił się Hanks - upodabniający go trochę do księdza, albo zabójcy - miał się nijak do stroju, w którym zwykł chadzać książkowy Langdon. Wydaje mi się, że dużo lepiej wyglądałby tutaj Russel Crowe. To jest mój optymalny Robert Langdon. A co WY myślicie?
Moim zdaniem wybór jest oczywisty, jednak nie zdaniem mądrych z holiłudziu

Kolejnym wyborem jest Ashton Kutcher w roli Steve'a Jobs'a. Wydaje mi się, że ten film miałby większe szanse stać się czymś więcej niż tylko laurką złożoną wielkiemu wizjonerowi designu, gdyby odtworzenie jego roli powierzono komuś, nie tylko do niego podobnemu, ale też - przede wszystkim - utalentowanemu. A Kutcher? On się nadaje jedynie do głupich komedyjek dla nastolatków i prowadzenia idiotycznych programów na MTV. Może i jestem niesprawiedliwy, ale jeszcze ani razu w jego grze nie widziałem żadnej głębi, ani charyzmy. W tym miejscu nie potrafię jednak podać żadnego innego aktora, który by mi konweniował :| Może dzieje się tak dlatego, że sam film mnie mało obszedł? Pewnie tak. Jednak jeśli macie jakieś propozycję to z chęcią się z nimi zapoznam. 


Oryginał                                          Podróba
Kolejnym filmem, a może bardziej aktorem, który mi do filmu nie pasował jest Woody Harrelson w roli Merritt'a McKinney'a w oklaskiwanej, moim zdaniem bardzo na wyrost, zeszłorocznej produkcji "Iluzja". No ludzie kochane jak mnie ten gość w tym filmie wkurzał! Cała kreacja jaką stworzył była zupełnie nie taka, jakiej oczekiwałem. Co za tym idzie, każde jego pojawienie się na ekranie powodowało moją niepohamowaną złość :[ Film był zupełną kaszaną, ale dzięki jego pojawieniu się w nim był jeszcze gorszy. 

Lubię Cię gościu, ale nie w tej konkretnej roli

Ok, myślę, że trzech wystarczy. Teraz przejdźmy do tych dobrych wyborów. Też mam trzy takie i, co ciekawe, wszystkie trzy mieszczą się w tym samym gatunku filmowym. Mniej więcej. 

Zacznę od niekwestionowanego lidera mojego rankingu, czyli od Hugh'a Jackman'a w roli Wolverina. Myślę, że w tym miejscu komentarz jest niepotrzebny, jednak nie byłbym sobą gdybym sam sobie "zamknął usta", a w tym przypadku "związał palce". Odpowiednio nieokrzesany, wredny, uroczy, męski, ordynarny, nie za przystojny (dzięki tym idiotycznym a zarazem genialnym fryzurze i zaroście). Cóż, wydaje mi się, że zastąpić go będzie bardzo trudno, jeśli w ogóle się to uda. 

Każdy chciałby być taki jak Logan!
Drugi wybór także pada na jedną z postaci ze stajni Marvel'a. Pewnie już się domyślacie kogo mam na myśli, ale i tak to napiszę. Tony Stark w brawurowym wykonaniu Roberta Downey'a Jr'a. Takiego Iron Man'a chyba nie sposób nie lubić. Odpowiednio arogancki, w którym zarozumiałość i pewność siebie jest perfekcyjnie wstrząśnięta, ale nie zmieszana z urokiem osobistym i kasą :D Każdy chciałby być takim milionerem-wynalazcą. Jednak po tych 3 częściach IM'a i występie w "Avengers'ach" wydaje mi się, że nie potrafiłbym wskazać kogoś kto mógłby z powodzenie go zastąpić. 

Normalnie, panie, Władca Świata!
No i trzeci, ale na pewno nie ostatni jest ktoś z naszego własnego podwórka. I choć w naszych filmach rzadko kiedy aktor wydaje mi się niezastąpiony, to jednak jest pewien gniot, w którym nigdy nie zmieniłbym odtwórcy tytułowej postaci. Wiecie już jaki film mam na myśli biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie trzy mieszczą się mniej więcej w obrębie jednego gatunku? Jeśli nie, to już spieszę z odpowiedzią. Chodzi oczywiście o Wiedźmina w wykonaniu i z charakteryzacją jaką miał na sobie Michał Żebrowski. No kurde! Choć film był niebywałym gniotem, a dialogi jakie "scenarzyści" włożyli sowim bohaterom w usta żałośnie denne (a było zostać przy tych, które napisał Sapkowski, ale to już sprawa na inną notkę), to jednak dzięki niemu ten film z bólem, ale dało się obejrzeć do końca. On i reszta ekipy aktorskiej (Zamachowski, Dymna, Wiśniewska, Chyra, Kozłowski) swoimi umiejętnościami, tak naprawdę uratowali ten film przed jeszcze większą klapą. Bardzo bym chciał żeby amerykanie kupili (nie wiem czy już tego nie zrobili, więc tutaj stawiam znak zapytania) i wreszcie zrealizowali tę historię tak jak należy, bo ma ona ogromny potencjał i pewnie byłaby lepsza niż "Władca...", ale zupełnie nie mam pojęcia kogo obsadzić w głównej roli, bo przecież naszego Żebrowskiego nie wezmą :| I tu się robi problem. A może Wy macie jakieś pomysły? Czekam na komentarze :)

Taki trochę wredniaczek...

czwartek, 4 lipca 2013

[9] Top 10: Filmy o sporcie

Z racji tego, że ostatni post był opublikowany zamierzchłe dwa dni temu, a w ostatnim czasie nie zdążyłem przeczytać jeszcze do końca żadnej książki ani obejrzeć filmu, więc postanowiłem napisać notkę, o której myślałem już od dawna. Zestawienie 10-ciu najlepszych moim zdaniem filmów o szeroko pojętej tematyce sportowej.

Ranking będzie jak najbardziej subiektywny. Kolejność alfabetyczna.

Eddie (1996)

Kolor pieniędzy / The Color of Money (1986)

Miłość i koszykówka / Love & Basketball (2000)



Na ostrzu / The Cutting Edge (1992)


Pierwsza liga / Major League (1989)




Piłkarski poker (1988)


Potężne kaczory / The Mighty Ducks (1992)


Szybki jak błyskawica / Days of Thunder (1990)


Tin Cup (1996)


Tytani / Remember The Tytans (2000)


Wybór jest taki a nie inny, gdyż wszystkie te filmy na jakimś etapie mojego życia były dla mnie bardzo ważne, bądź wzbudziły we mnie ogromne emocje. Wzruszenie, śmiech, chęć doskonalenia się, czy poznawania nowych dziedzin sportu. Wiem, że ominąłem bardzo wiele ciekawych tytułów, bo początkowo lista składała się z ponad 30 tytułów, ale wybrałem te, moim zdaniem, najlepsze :)

A co Wy o tym sądzicie? Jakie lubicie filmy ze sportem w tle, albo na pierwszym planie? Zapraszam do dyskusji.

niedziela, 31 marca 2013

[1] Film kultowy: Top Gun 1986


Tytuł: Top Gun
Rok: 1986
Reżyser: Tony Scott
Scenariusz: Jim Cash i Jack Epps Jr.
Produkcja: USA; Don Simpson, Jerry Bruckheimer, Paramount
Wystąpili: na dole tekstu

Każdy z nas ma gdzieś w swojej filmotece filmy, które być może nie są doceniane przez krytykę, ale on sam uważa je za genialne i wybitne. I to z wielu powodów. Bo na przykład kojarzą mu się z młodością, czy też generują inne miłe wspomnienia, albo po prostu przedstawiają obraz życia z jakim zawsze chciał mieć do czynienia. Nie inaczej jest z filmem "Top Gun" w reżyserii Tony'ego Scott'a. Film ten wizualizuje wszystkie marzenia młodego chłopca, jakim byłem, kiedy pierwszy raz na antenie Polsatu miałem przyjemność obejrzeć ten niezapomniany obraz. Jest tam przygoda, bohaterskie wyczyny, buzująca adrenalina i, jakżeby inaczej, miłość, której nie mogło zabraknąć w tego typu produkcji. O czym jest "Top Gun" każdy wie, ale nie zaszkodzi opowiedzieć tę historię jeszcze raz.

"These guys were Rock and Rollers in the sky. They looked like american 'stings': these guys with these shocks of blond and black hair with nicknames like Yogi and Possum and Radar and it was all real." - Jerry Bruckheimer, "Rolling Stone"

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...