Już od kilku dni próbuję
się uporać z tym tekstem, ale ciągle brakowało czasu, a co chyba bardziej
znaczące, także weny. Mam tutaj na myśli recenzję filmu w reżyserii i ze
scenariuszem Gavina Hooda, a zarazem książki Scotta Orsona Carda "Gra
Endera". Jednak nadszedł wreszcie czas aby i o tym wielkim kinowym
przedsięwzięciu napisać kilka słów.
"Of all the gin joints in all the towns in all the world, she walks into mine." CASABLANCA, 1942
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ben Kingsley. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ben Kingsley. Pokaż wszystkie posty
środa, 20 listopada 2013
poniedziałek, 20 maja 2013
[14] Film: Iron Man 3 (2013)
Kolejnym filmem jaki udało mi się na sobotnim seansie kinowym obejrzeć jest właśnie "Iron Man 3". Z racji tego, że to jedna z najgorętszych premier roku, i prawie wszyscy już to widzieli, a jeszcze więcej ludzi o tym napisało, dlatego ja nie będę tutaj powtarzał informacji kto, dlaczego, z kim i po co to nakręcił, bo możecie znaleźć to w necie. Napiszę jakie są moje odczucia co do tego filmu.
Krótko mówiąc - zawiodłem się! I to strasznie. Po pierwsze i najważniejsze na tym, że kino mnie oszukało, dystrybutorzy i producenci pewnie też, ale zawsze ma się pretensje do tego kto jest najniżej w łańcuchu pokarmowym. Jak do tego doszło? 3D!!! Nienawidzę 3D!!! Jest żałosne, męczące, niepotrzebne, ciemne i niewygodne. A w "Iron Man 3" nie było nic co by wymuszało decyzję o zrobieniu tego filmu w 3D. W trakcie seansu czułem się tak jakbym miał cały czas na nosie przyciemnione okulary. Na początku miałem nadzieję, że to tylko chwila i wszystko zaraz się rozjaśni, ale NIE! Do tego napisy wyświetlały się w takim miejscu, że trzeba było wybierać - albo czytamy albo oglądamy. Inaczej się nie dało. Był to mój pierwszy seans w 3D i ostatni. Już nigdy nic i nikt nie zmusi mnie do obejrzenia filmu w takiej okropnej wersji. Żadnego!
A teraz druga sprawa, która mnie rozczarowała. Czytając recenzję sądziłem, że film będzie genialny, rewelacyjny, albo chociaż bardzo dobry. Był dobry, a to trochę za mało jak na tyle zachwytów :/ Historia niby ciekawa, aktorzy też nieźle się spisują na ekranie - Downey Jr. jak zwykle niezły, choć jakiś przygaszony, Gwyneth daje radę. Najlepiej wypadają czarne charaktery - rewelacyjny Kingsley i naprawdę "zły" Pearce. Ale to wszystko za mało. Przynajmniej dla mnie.
Sama historia jakaś taka sobie. Nie porwało mnie to ani nie trzymało w napięciu tak jak bym sobie tego życzył. Nie dało mi też tyle satysfakcji i rozrywki co pierwsza część. Nie zauważyłem także odrodzenia się "kina kumplowskiego", z którego tak
słynął twórca tego obrazu, czyli Shane Black. Ot zwykły dzieciak, który
raptem kilka razy pojawił się na ekranie.
Dość słabo wyjaśnione było także o co tak naprawdę chodzi z tym Excośtam. Albo przez ten #$TYTRW@R$#^%^U^&U$Y% 3D, do którego musiałem się przyzwyczaić nie zrozumiałem co ten wynalazek Killiana robi :| (po chwili załapałem co robi). I na jakiej zasadzie działa (tego już nie udało mi się rozwikłać). Nieistotne. Najgorsza jednak była ta okropna myśl, która jak zwariowana piłeczka ping pongowa odbijała się w mojej czaszce, i krzyczała: "Jak ja nienawidzę 3D!".
W taki oto sposób twórcy zepsuli mi całą radość z oglądania filmu. Mam nadzieję, że po normalnym seansie zmienię zdanie i uznam, że "Iron Man 3" był lepszy niż wydał mi się za pierwszym razem. Póki co - 7/10.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




