Ja tam nie wiem jak wam, ale mnie się podobało! I mimo tego, że nie był to film niemizdrzący system, czy też zmieniający mój sposób postrzegani świata, to jednak seans pozostawił mnie w pełni usatysfakcjonowanego. Tym samym uroczyście oświadczam, że każdy kto chce zobaczyć kawałek komiksowej rozrywki w najlepszym wydaniu niezwłocznie powinien wybrać się na seans najnowszej odsłony Kapitana Ameryki.
"Of all the gin joints in all the towns in all the world, she walks into mine." CASABLANCA, 1942
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Downey Jr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Downey Jr. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 15 maja 2016
[160] Film: "Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów / Captain America: Civil War" (2016)
sobota, 9 maja 2015
[118] Film: "Avengers: Czas Ultrona / Avengers: Age of Ultron" (2015)
Miała być dziś recenzja "Kingsman: Secret Service", ale że to starszy film, a wielu z Was się pewnie zastanawia czy warto wybrać się na coś aktualnie granego w kinach, jak na przykład na nowych "Avengersów", to dla nie lubiących czytać napiszę krótko - no jasne k***a, że TAK! ZAJEBISTA część!!!
Dla tych, którzy mają więcej czasu i nie stronią od liter zapraszam na obszerniejszy tekst zamieszczony poniżej:)
Powiem szczerze, że do tej pory nie byłem zwolennikiem gromadzenia wszystkich bohaterów w jednej produkcji. Za mało dla nich tam miejsca i w pierwszej części wydawało mi się, że każdy ciągnął przysłowiową kołdrę w swoją stronę w zupełnie nieatrakcyjny dla mnie sposób. Stąd też moimi faworytami do tej pory były epizody z poszczególnymi postaciami opowiadającymi swoją własną historię. Bardzo mi się podobał Kapitan Ameryka i Iron Man, choć już zdecydowanie mniej Thor.
Być może wynikało to z dłużyzn w środkowej części filmu, a może z mojego dziwnego gustu, jednak pierwszą część Avengersów również nie przypadła mi do gustu i oceniłem ją najniżej ze wszystkich opowieści z Marvelowego uniwersum, które do tej pory ujrzały światło dzienne (oczywiście chodzi mi o te z aktualną obsadą).
![]() |
| Nie ma to jak dobre, mocne wejście! |
Tym razem Jossowi Whedonowi wszystko się udało. Dosłownie wszystko. Film ten zrekompensował mi rozczarowanie siódmą częścią serii F&F i spowodował, że na dobre 2.5h zapomniałem o korkach w moim głupim mieście. Ba! Był na tyle emocjonujący, że obgryzłem nawet jednego paznokcia, co zdarza mi się niezmiernie rzadko podczas oglądania kina czysto rozrywkowego!
![]() |
| W filmie wystąpili: ... |
Co ciekawe, w sumie nic się nie zmieniło w stosunku do poprzedniej części. Znów mieliśmy grupę superbohaterów oraz ich szalenie utalentowanych pomocników (Czarna Wdowa i Sokole Oko). Ponownie też nad światem zawisło widmo całkowitej apokalipsy, któremu mogą się przeciwstawić jedynie Avengers. Po raz kolejny ci źli, a tak dokładniej ten zły, którego przez przypadek stworzyli Banner i Stark, również miał na swoje usługi ludzi z super mocami (tym razem bliźnięta Maxsimoff). Nie zabrakło również drobnych utarczek wewnątrz zespołu i starć o władzę. Jedynymi elementami, których nie było są lęki Avendersów, sprowadzone na nich przy pomocą zdolności Wandy Maximoff oraz tajemniczy sojusznik, który pojawi się pod koniec filmu. Tym razem udało się z tych składników przyrządzić zdecydowanie smaczniejsze danie.
Jednak, w przeciwieństwie do części z 2012 roku, tutaj grupa się już znała. Pierwsza walka pokazała im, że w ich przypadku jedność znaczy więcej niż każdy z nich osobno. Było łatwiej się dogadać i przeciwstawić pokusie działania na własną rękę. Mnie to pasowało. Fajnie się ogląda zgrany zespół indywidualności, w którym każdy członek grupy wie, że może liczyć na pomoc ze strony innych.
![]() |
| Potrzeba czegoś naprawdę dużego, żeby zatrzymać tego zielonego xD |
Dużo humoru, przemyślany scenariusz i w miarę logiczna historia sprawiają, że film ten ogląda się naprawdę świetnie i jest szalenie pasjonującą rozrywką, która miejscami bawi, czasem rozczula, ale w najważniejszych momentach trzyma w napięciu i nie puszcza aż do momentu kulminacjnego.
Moja ocena - bez krępacji i niepotrzebnego krygowania się - 10/10!
P.S. Dla spragnionych romantycznych uniesień zaznaczam, że jest też wątek miłosny xD
poniedziałek, 20 maja 2013
[14] Film: Iron Man 3 (2013)
Kolejnym filmem jaki udało mi się na sobotnim seansie kinowym obejrzeć jest właśnie "Iron Man 3". Z racji tego, że to jedna z najgorętszych premier roku, i prawie wszyscy już to widzieli, a jeszcze więcej ludzi o tym napisało, dlatego ja nie będę tutaj powtarzał informacji kto, dlaczego, z kim i po co to nakręcił, bo możecie znaleźć to w necie. Napiszę jakie są moje odczucia co do tego filmu.
Krótko mówiąc - zawiodłem się! I to strasznie. Po pierwsze i najważniejsze na tym, że kino mnie oszukało, dystrybutorzy i producenci pewnie też, ale zawsze ma się pretensje do tego kto jest najniżej w łańcuchu pokarmowym. Jak do tego doszło? 3D!!! Nienawidzę 3D!!! Jest żałosne, męczące, niepotrzebne, ciemne i niewygodne. A w "Iron Man 3" nie było nic co by wymuszało decyzję o zrobieniu tego filmu w 3D. W trakcie seansu czułem się tak jakbym miał cały czas na nosie przyciemnione okulary. Na początku miałem nadzieję, że to tylko chwila i wszystko zaraz się rozjaśni, ale NIE! Do tego napisy wyświetlały się w takim miejscu, że trzeba było wybierać - albo czytamy albo oglądamy. Inaczej się nie dało. Był to mój pierwszy seans w 3D i ostatni. Już nigdy nic i nikt nie zmusi mnie do obejrzenia filmu w takiej okropnej wersji. Żadnego!
A teraz druga sprawa, która mnie rozczarowała. Czytając recenzję sądziłem, że film będzie genialny, rewelacyjny, albo chociaż bardzo dobry. Był dobry, a to trochę za mało jak na tyle zachwytów :/ Historia niby ciekawa, aktorzy też nieźle się spisują na ekranie - Downey Jr. jak zwykle niezły, choć jakiś przygaszony, Gwyneth daje radę. Najlepiej wypadają czarne charaktery - rewelacyjny Kingsley i naprawdę "zły" Pearce. Ale to wszystko za mało. Przynajmniej dla mnie.
Sama historia jakaś taka sobie. Nie porwało mnie to ani nie trzymało w napięciu tak jak bym sobie tego życzył. Nie dało mi też tyle satysfakcji i rozrywki co pierwsza część. Nie zauważyłem także odrodzenia się "kina kumplowskiego", z którego tak
słynął twórca tego obrazu, czyli Shane Black. Ot zwykły dzieciak, który
raptem kilka razy pojawił się na ekranie.
Dość słabo wyjaśnione było także o co tak naprawdę chodzi z tym Excośtam. Albo przez ten #$TYTRW@R$#^%^U^&U$Y% 3D, do którego musiałem się przyzwyczaić nie zrozumiałem co ten wynalazek Killiana robi :| (po chwili załapałem co robi). I na jakiej zasadzie działa (tego już nie udało mi się rozwikłać). Nieistotne. Najgorsza jednak była ta okropna myśl, która jak zwariowana piłeczka ping pongowa odbijała się w mojej czaszce, i krzyczała: "Jak ja nienawidzę 3D!".
W taki oto sposób twórcy zepsuli mi całą radość z oglądania filmu. Mam nadzieję, że po normalnym seansie zmienię zdanie i uznam, że "Iron Man 3" był lepszy niż wydał mi się za pierwszym razem. Póki co - 7/10.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










