Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka 2009. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka 2009. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 sierpnia 2016

[200] Książka: "www.1944.waw.pl" - Marcin Ciszewski (2009)


Niespełna tydzień temu zaproponowałem Wam ciekawy pomysł i jego zdecydowanie gorsze wykonanie w debiucie literackim Marcina Ciszewskiego pt.: www.1939.com.pl. Dziś kolej na jego rozwinięcie, czyli drugą część cyklu "www", a mianowicie www.1944.waw.pl.

Z przykrością muszę stwierdzić, że jubileuszowa, dwusetna recenzja książki będzie dotyczyła ni mniej ni więcej, ale srogiego rozczarowania czytelniczego. O ile część pierwsza miała w sobie potencjał ciekawego pomysłu i kilku poprawnie, choć bardzo schematycznie naszkicowanych bohaterów, a kulały w niej jedynie wątki obyczajowe (w tym, całkowicie niepotrzebne wątki miłosne) oraz niektóre rozwiązania fabularne szczególnie w samej końcówce, o tyle część druga nie ma nam do zaproponowania już żadnej z powyższych zalet, a jedynie te same i kilka nowych wad.

Ale od początku. Fabuła jest nad wyraz prosta (a przynajmniej tak może się wydawać po przebrnięciu przez kilkadziesiąt początkowych stron). Masi bohaterowie, którzy po dwóch dniach walk w kampanii wrześniowej zawijają się przez Rumunię i Węgry (albo odwrotnie) do USA żyją sobie tam w (względnym) spokoju kolejne 5 lat. spotykamy ich kiedy są dobrze sytuowanymi mieszkańcami Austin w Teksasie (z pogrążonej w walkach Polski zabierają kosztowności warte kilka milionów dolarów...nie pytajcie...autor czasami przegina z nieprawdopodobieństwem niektórych wydarzeń). Godząc się z myślą, że już nie ma szansy na powrót do ich czasów (roku 2007) starają się ułożyć sobie życie w zastanej rzeczywistości. Pewnego dnia ich były dowódca - ppłk Jerzy Grobicki - informuje ich, że MDS (urządzenie, które pozwala na przenosiny w czasie) jest jednak sprawne, a on właśnie zakończył kompletowanie wszystkich niezbędnych komponentów potrzebnych, aby je uruchomić. Problem tylko w tym, że jest ono ukryte na terenie okupowanej Polski. Czterej przyjaciel - Grobicki, kapitan Jan "Johnny" Wieteska, kapitan Wojciech Kurcewicz oraz kapral nadterminowy Józef Galaś - postanawiają wrócić do kraju po sprzęt. Niestety, we wszystko wplątują się ich głupie żony - kpt. marines Nancy Grobicki oraz wiejska dziewczyna uratowana przez batalion we wrześniu '39 roku Rozalka (teraz już) Wieteska - a także rząd USA.

Jak sami się na pewno domyśliliście z tytułu tym razem Ciszewski wpakuje swoich bohaterów środek powstania warszawskiego. Tym razem jednak sposób w jaki to zrobi, czyli nakreślona konsekwencja zdarzeń będzie tak absurdalnie niedorzeczna (albo głupia, to zależy na którym etapie lektury jesteśmy, ponieważ w tych książkach z początku rzeczy wydają się z goła odmienne niż są w rzeczywistości), że aż boli. Nie ma też Ciszewski na tyle warsztatu, aby umiejętnie kreślić motywacje działań oraz pogłębionych portretów psychologicznych swoich bohaterów. Dobry jest jedynie w opisach prowadzonych walk zbrojnych, ale z nich samych nie da się skomponować żadnej historii. Tak więc mamy Gestapo, przesłuchania na Szucha, akcje odbicia zakładników i zdecydowanie mniej strzelania niż poprzednio, co - zabrzmi to absurdalnie - wcale nie wychodzi książce na dobre. 

www.1944.waw.pl jest drugą i jak do tej pory najgorszą z trzech (a tak naprawdę z pięciu, ponieważ autor pokusił się jeszcze o dwa spinn-offy tej historii) historii składających się na ten cykl. Wiem, bo www.2012.ru.pl bezwiednie przesłuchałem na samym początku, nie będąc świadomym, że jest ona zwieńczeniem serii. Na niekorzyść audiobooka przemawia również lektor - Andrzej Mastalerz(przepraszam za wcześniejszy błąd, nie wiem skąd mi się wzięło teamto nazwisko), który jest również najgorszym czytaczem serii, który sprawił, że po około 3 rozdziałach przerzuciłem się na IVONę. Do tego należy dodać słabą i miejscami niedorzeczną fabułę. Oraz nielogiczność posunięć, decyzji i motywacji dużej części bohaterów jakby iście wyjętych z seriali dla nastolatków. Również schematyczność opisów akcji i walk zbrojnych jest kliszą tego co niejednokrotnie widzieliśmy w filmach i serialach wojennych opowiadających o czasach II wojenny światowej. Autor postawił tym razem na szybkość pisania, a nie na jakość zaprezentowanej historii (książka ukazała się w niespełna 11 miesięcy po pierwszej części), co z pewnością nie było słusznym posunięciem. Jest to pozycja jedynie dla wytrwałych, wiernych fanów grafomańskich zdolności Ciszewskiego lub osób takich jak ja, którzy najpierw przeczytali ostatni tom i chcą wiedzieć jak do tego wszystkiego doszło.

Moja ocena: 3/10


sobota, 26 września 2015

[162] Książka: "Wyrtropić Eichmana. Pościg za największym zbrodniarzem w historii" - Neal Bascomb (2009)

Od dziś zaczynam na moim zapomnianym przez świat i ludzi blogu cykl recenzji poświęconych książkom o tej samej lub bardzo podobnej tematyce, a mianowicie niemieckim zbrodniarzom II wojny światowej, a szerzej nazistom i ich działaniom w ostatnich dniach wojny oraz po niej. Pierwszym tytułem, który chciałbym Wam przybliżyć będzie książka Neala Bascomb'a pt.: Wytropić Eichmanna opowiadająca o trwających przeszło 15 lat poszukiwaniach człowieka odpowiedzialnego za "ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej". Jak autor poradził sobie z tym tematem? Zapraszam!

Ostatnimi czasy pojawiło się kilka książek (które również pojawią się w tym zestawieniu) poruszających temat niemieckich zbrodniarzy wojennych, jednak nie w kontekście zasłużonych procesów sądowych lecz przedstawiających ich powojenne, często bezpieczne i przyjemne, życie w krajach oferujących im azyl i schronienie. Mam tutaj głównie na myśli książki Zbiegli naziści Geralda Steinachera oraz Sąsiedzi naziści Erica Lichtblaua. Są to publikacje dość świeże, ponieważ ich premiery miały miejsce kilka miesięcy temu (pierwsza z wymienionych książek) a nawet kilkanaście dni temu (drugi przykład). Ten temat poruszył jednak również Bascomb już kilka lat wcześniej, choć w tym konkretnym przypadku - w przeciwieństwie do ww. książek - jego rozważania, dochodzenia, spekulacje są poświęcone nie wielu przypadkom lecz jednemu człowiekowi, Adolfowi Eichmannowi właśnie.

Bascomb w tej liczącej 400 stron książce stara się jak najdokładniej przedstawić sylwetkę, a także rys charakterologiczny oraz ostatnie dni wojny, jak i późniejszą piętnastoletnią ucieczkę Adolfa Eichmanna przed sprawiedliwym osądem jego wojennych zbrodni do którego doszło w 1961 roku w Izraelu. Co niektórych może zdziwić portret Eichmanna jaki rysuje nam Bascomb. Nie przedstawia on wcale zwyrodniałego, sadystycznego oprawcy i maniaka. Z opisu wyłania się osoba spokojna, rzetelna, oddana swojej pracy i towarzyszom. Człowiek, który bardzo starał się dokładnie i jak najlepiej wykonywać powierzone mu zadania. A że tym zadaniem było całkowite pozbycie się z terenu Niemiec i krajów przez Niemcy okupowane Żydów, to już całkiem inna sprawa. Z opowieści autora wynika nawet, że Eichmann wcale nie nienawidził Żydów, starał się poznać ich kulturę, religię a nawet nauczyć się hebrajskiego. Ba!, chciał im pomóc znaleźć nowy "dom". No, ale to już nie jego wina, że nikt Żydów nie chciał przygarnąć i w konsekwencji musiał ich wszystkich wymordować. Jednak przecież nie robił tego osobiście. Co to, to nie! On tylko wydawał rozkazy. To inni mordowali, gazowali, głodzili i zmuszali do pracy ponad siły, nie wspominając już o przeprowadzaniu okrutnych testów medycznych w czym brylował dr Mengele (któremu w tej książce również poświęcone zostanie kilka słów). Swoją drogą ten argument będzie się pojawiał podczas procesów najczęściej; w tej albo w przeciwnej formie, czyli "to nie ja, to oni zabijali" lub "to ja, ale to oni mi kazali". Bardzo ciekawa logika, choć w sumie nic innego tym ludziom nie zostało, a każdy kto widział, że za chwile zaciśnie się na jego szyi stryczek starał się ratować, jak tylko mógł. 

Ale wróćmy do książki. Bascomb dokładnie rekonstruuje całą drogę Eichmanna i działania jego, jak i wszystkich ludzi, którzy pomogli mu w bezpiecznym dotarciu do sprzyjającej w tamtym czasie nazistom Argentyny oraz sprowadzeniu tam jego żony i trójki dzieci. Równie dokładnie opisuje wszystkich ludzi zaangażowanych w wytropienie zbrodniarza i w konsekwencji postawienie go przed izraelskim sądem, a co za tym idzie skazanie na śmierć przez powieszenie. 

Nowa okładka "starej" książki.

Tyle jeśli chodzi o treść. Teraz czas przejść do tego w jaki sposób to jest napisane. A napisane jest dokładnie. Bardzo dokładnie i szczegółowo. I niestety szczegółowo aż do przesady. Jest to moja subiektywna opinia i nie jest ona tożsama z zachwytami nad tą publikacją, ale wydaje mi się, że gdyby autor mniej fabularyzował, odpuścił sobie większość chwytów mających za zadanie nieustanne trzymanie czytelnika w napięciu a więcej uwagi poświęcił samemu procesowi, to książka byłaby, paradoksalnie, dużo ciekawsza. W tej formie w jakiej ją otrzymujemy jest za dużo niepotrzebnych domysłów (generowanych przez zwroty typu: spojrzał ze strachem..., pomyślał o..., etc.; skąd niby autor to wszystko wie? Może z rozmów, ale wątpię żeby miał okazję porozmawiać z Eichmannem). No i ten cały szereg nieprzychylnych zbiegów okoliczności, które co i rusz stawiały powodzenie akcji pod znakiem zapytania. Jak w jakimś kiepskim thrillerze. I nie piszę tego wcale żeby deprecjonować fakty, ale wydaje mi się, że można było sobie i czytelnikom oszczędzić choćby połowy z nich. A przez tę drobiazgowość połączoną z fabularyzowaniem książka jest zbyt obszerna i czytelnik (a bynajmniej ja) w pewnym momencie traci zainteresowanie opowiadają historią. Bo ile można czytać o tym, jak wygląda droga do domu Eichmanna i jak mocno i ciężko pracowali agencji, żeby nauczyć się zakładać bezbłędne chwyt mający na celu unieruchomienie i uciszenie figuranta (nie muszę chyba dodawać, że to i tak nic nie dało, bo przez ZBIEG OKOLICZNOŚCI całą akcja potoczyła się inaczej niż była zaplanowana?).

Jednak mimo tych wad (oczywiście tylko w moim mniemaniu) uważam tę książkę za umiarkowanie zajmującą i na pewno wartą lektury szczególnie przez ludzi zainteresowanych tą tematyką. 

Moja ocena - 6/10

środa, 10 września 2014

[93] Książka: "Malowany człowiek. Księga II" - Peter V. Brett (2009)

Dość szybko czyta się te książki, stąd też jestem już w połowie trzeciego tomu, a co za tym idzie mogę zrecenzować tom drugi. Jest on porównywalnie dobry jak pierwszy, no i w nim poznajemy wreszcie przemienionego Arlena w pełnej odsłonie. Muszę jednak przyznać, że coraz bardziej zaczynają mnie męczyć drobne elementy, do których autor przywiązuje ogromną wagę, a mnie wydaje się to jeśli nie zbędne, to co najmniej źle skonstruowane i wykonane.

Ale do rzeczy. Drugi tom jest od pierwszego przede wszystkim zdecydowanie krótszy i jeśli chodzi o ścisłość, to ja bym wydał to w postaci jednej (co prawda ponad 400 stronicowej książki, ale to przecież nic nadzwyczajnego w przypadku powieści fantasy, a tak mamy sztuczne nabijanie kasy za dwa oddzielne tomy:/). Ale pomijając ten drobny mankament w tej Księdze autor zdecydowanie więcej czasu poświęca, pominiętemu trochę w poprzednim tomie - Rojerowi, a także Leeshy (choć w tym przypadku nie wiem czy się z tego cieszyć, gdyż ta bohaterka zdecydowanie zbyt często myśli o seksie i dodatkowo ma z nim ogromne problemy :/).

W tym tomie po raz kolejny przesuwamy się do przody w czasie akcji i dochodzimy do momentu kiedy bohaterowie mają już zdecydowanie więcej lat (ciężko mi się w tym wszystkim połapać, ale wychodzi z tego, że starsi, czyli Leesha i Arlen koło 25, a młodszy 17, ale głowy uciąć sobie nie dam), no i pod koniec dochodzi wreszcie do połączenia całej trójki, czyli Arlena, który po tym jak został zdradzony w Krasji przez swojego przyjaciela i cudem uszedł z życiem obecnie znany jest pod przydomkiem Malowany człowiek, tajemniczy, wytatuowany w symbole runiczne od stóp do głów wojownik-pogromca demonów, Leeshy - wyedukowanej zielarki-dziewicy oraz Rojera "Bezpalcego" - minstrela otoczonego nimbem sławy, który grą na skrzypcach potrafi zapanować nad demonami. 

Historia kończy się w momencie kiedy na scenie pojawia się główny bohater kolejnych dwóch ksiąg - Ahmann Jardir - przypisujący sobie miano Wybawiciela, czyli człowieka, który uwolni ludzkość od Plagi. 

Książkę, jak już wspomniałem na wstępie, czyta się porównywalnie dobrze jak pierwszą odsłonę Demonicznego Cyklu, choć trzeba przyznać, że nie ustrzegł się błędów (niestety tych samych co w pierwszym tomie). Chodzi mi oczywiście o wspomniany już seks, z którym autor widocznie ma jakieś problemy, gdyż jest on tutaj przedstawiony w sposób zdecydowanie męczący i nużący (niestety z tego co udało mi się zaobserwować w kolejnej księdze, autor nie dość, że z niego nie rezygnuje, to jakby podwaja ilość fragmentów, w których męczy nim swoich czytelników, ale o tym w recenzji kolejnego tomu). Jednak całość, a przede wszystkim oryginalna i ciekawa historia oraz świat jaki wykreował Brett, wciąż są na plus i jeśli autor nie przesadzi z wadami dalej z przyjemnością będę sięgał po kolejne tomy tej historii.

Moja ocena 6.5/10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...