Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nazizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nazizm. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 października 2015

[165] Książka: "Zbiegli naziści. Jak hitlerowscy zbrodniarze uciekli przed sprawiedliwością" - Gerald Steinacher (2015)

Przez ostatnie kilkanaście dni proponowałem wam książki, które miały jeden wątek przewodni - przedstawiały historię zbiegłych zbrodniarzy hitlerowskich i to w jaki sposób udawało im się zwodzić ślepą Temidę. Pierwsza z nich opowiadała tylko o jednej postaci (Wytropić Eichmanna) w kolejnej autor zbadał tylko pewien fragment globu, który był ziemią obiecaną dla tych zwyrodnialców (Sąsiedzi naziści), jeszcze inna może nie w całości poświęcona byłą samej ucieczce, jednak w pewien sposób często przedstawiała powojenne losy opisywanych postaci (Skarby nazistów). Dziś jednak chciałbym napisać kilka słów o książce, która najszerzej traktuje o wspomnianym zjawisku, czyli Zbiegłych nazistach Geralda Steinachera.

Osobiście nie mam żadnych wątpliwości, że ta wydana przez Czarne w 20 maja br. licząca prawie 500 strom książka jest najlepszą, najbardziej szczegółową i najobszerniejszą ze wszystkich prezentowanych w tym cyklu pozycji. Nie może być też inaczej wszak jest to "ucywilizowana" (mam tutaj oczywiście na myśli zredagowanie jej do takiej formy, którą jest w stanie przyswoić przeciętny Kowalski) praca habilitacyjna autora.Prace habilitacyjne mają to do siebie, że ich autorzy spędzają setki tysięcy godzin w archiwach skrupulatnie przeszukując pożółkłe dokumenty łącząc i porównując ze sobą fakty, aby stworzyć jak najrzetelniejszy obraz opisywanych wydarzeń (jeśli akurat wydarzeniami się zajmują ;]) często opisując wiele możliwych rozwiązań w zależności od ilości rozbieżnych o nich relacji. W taki też sposób została stworzona i ta książka. Jest w niej ogrom suchej (bez konfabulowania i niepotrzebnej fabularyzacji) historycznej wiedzy takiej jak daty, nazwiska, miejscowości, organizacje, które układają się w siatkę zależności i możliwości ucieczki hitlerowskich oprawców. W tym momencie z pewnością większość z was stwierdzi, że ten akademicki przekaz nie jest dla nich, jednak wielu może się również zdziwić jak swobodnym i przyjaznym językiem posługuje się autor. Niemniej jednak należy tutaj zaznaczyć, że nie będzie to książka dla każdego. Jest ona, bądź co bądź, najmniej przyjazna dla czytelnika ze wszystkich opisanych przeze mnie w tym cyklu. Nie ma tak powieściowej konstrukcji jak Wytropić Eichmanna, ani tak wielu fabularyzowanych wstawek co Sąsiedzi naziści. I z pewnością nie stara się za wszelką cenę odkrywać tajemnic związanych z ukrytymi (bądź zaginionymi, jeden pies) skarbami nazistów. 

Jednak dla tych, którzy naprawdę chcą się dowiedzieć jak wyglądały kanały ucieczki nazistów (po lekturze miejscowości takie jak Bolzano, niem. Bozen oraz ogólnie Trydent-Górna Adyga i Tyrol Południowy; jak również wiele miejsc w Ameryce Południowej z wyszczególnieniem Argentyny rządzonej w tamtych czasach przez Perona już nigdy nie będą dla was takie same), jakie organizacje i osoby im w tym pomagały oraz jakie miejsca wybierali na swój bezpieczny azyl (biorąc udział w tych wydarzeniach czarną kartę w swojej historii zapisały takie organizacje jak Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża oraz Kościół Katolicki, a w nim w szczególności: Krunoslav Draganović, Alois Hudal, którzy z wielką ochotą i zapałem ratowali biednych uchodźców z wytatuowaną grupą krwi pod pachą przez prześladowaniem) to jest to na pewno pozycja, z którą muszą się zapoznać. W gruncie rzeczy czytając tę książkę można sobie darować lekturę pozostałych, a już z pewnością Sąsiadów nazistów i Wytropić Eichmanna, choć niewątpliwie tym, którzy jednak zdecydują się na lekturę dostarczą wielu szczegółów pominiętych przez Steinachera. 

Zdecydowanie polecam!

Moja ocena - 10/10

piątek, 2 października 2015

[164] Książka: "Skarby nazistów. Poszukiwanie skarbów III Rzeszy" - Kenneth D. Alford (2015)

Jak zapewne część z Was już wie, wczoraj w wyniku niesprawiedliwości świata i losu mój genialny post zginął w odmętach zawiechy internetu. To smutne i niesłychanie tragiczne wydarzenie spowodowało traumę trwającą blisko cały dzień. Dziś jednak postanowiłem spróbować ponownie zmierzyć się z tym okropnym bloggerem i wetknąć mu w pysk kilka słów. Efekt - oczywiście nie tak rewelacyjny jak wczorajszy - możecie znaleźć poniżej.

Książa Skarby nazistów napisana przez Kennetha D. Alforda i Theodore'a P. Savasa jest dość dziwna. Dziwność ta wynika wszak z tego, że jej tytuł - delikatnie rzecz ujmując - mija się z treścią. Żeby lepiej zilustrować to co mam na myśli posłużę się spisem treści omawianej książki.

Przedmowa
Podziękowania
Dramatis personae
Wprowadzenie: Kariera Adolfa Hitlera i powstanie nazistowskich
Niemiec
Rozdział 1 Diabelski duet: Heinrich Himmler i Ernst Röhm
Rozdział 2 Łotry Hitlera: Reinhard Heydrich i Ernst Kaltenbrunner
Rozdział 3 Franz Konrad: król getta
Rozdział 4 Zabawa w Boga w Budapeszcie: faustowski pakt Kastnera
i Bechera
Rozdział 5 Zamek Fischhorn: ostatnia kwatera główna SS
Rozdział 6 Fałszerze
Rozdział 7 Biurokrata i jego złoto: ostatnie dni Josefa Spacila podczas
drugiej wojny światowej

Rozdział 8 Zdrada: zdemaskowanie Josefa Spacila
Rozdział 9 Ukryte skarby Konrada z getta
Rozdział 10 Walter Hirschfeld i poszukiwanie klejnotów Evy Braun
Rozdział 11 Kurt Becher: jedyna biała owca w czarnym SS
Rozdział 12 W niełasce: Walter Hirschfeld i Korpus Kontrwywiadu
Rozdział 13 Zaginione worki złota Ernsta Kaltenbrunnera
Rozdział 14 Złoto Adolfa Eichmanna z Blaa Alm
Rozdział 15 Kobiecy ślad: Iris Scheidler i Elfriede Höttl
Rozdział 16 Handel złotem w Górnej Austrii
Rozdział 17 Krwawy Czerwony Krzyż? Zagraniczne aktywa Waltera
Schellenberga

Postscriptum Co dalej?

Aby lepiej uwypuklić co mam namyśli zaznaczyłem pogrubioną czcionką te rozdziały, które rzeczywiście traktują o skarbach jakie podczas wojny udało się (w nielegalny sposób) zgromadzić nazistom. Jak łatwo zauważyć jest ich 9 z 17 składających się na książkę (nie licząc tych nieponumerowanych). Znajduje się tutaj również fragment zatytułowany "Dramatis personae", w którym znajdziemy krótkie notki biograficzne 53 "aktorów" biorących udział w opisywanych przez autorów wydarzeniach. I w tym miejscu znajduje się moje "ale". A brzmi ono w następujący sposób. Ta książka zdecydowanie więcej miejsca poświęca biografiom opisywanych tutaj ludzi niż skarbom przez nich zgromadzonym lub będącym w ich posiadaniu w ostatnich dniach światowego konfliktu. Stąd też wnioskuję, że powinna ona raczej nosić tytuł Naziści i ich skarby, ale nie odwrotnie. Różnica może niewielka, ale ogniskująca uwagę na ludziach nie na rzeczach, o których tak naprawdę mówi się bardzo sporadycznie i są one raczej przyczynkiem do rozpoczęcia opowieści o ludziach z nimi związanych  niż centralnym punktem tych historii. 

Ta drobna nieścisłość nie sprawia jednak, że książka staje się przez to mniej ciekawa. Biografie nazistów odpowiedzialnych za największe relikwie (jakimi były dla narodu niemieckiego pamiątki po führerze), złoto, pieniądze oraz klejnoty są nie mniej ciekawe jak losy samych precjozów. Nie można również odmówić autorom dobrego przygotowania merytorycznego i fundamentów tej książki, na które składają się setki dokumentów, zapisów rozmów, przesłuchań i wywiadów, z których rekonstruowane są opisywane wydarzenia. 

I choć większość historii jest przeciętnie zajmująca, to wśród nich można wymienić dwie, które najbardziej przykuły moją uwagę. Są to rozdziały pt.: "Fałszerze" i wszystkie wzmianki o wykupywaniu żydów z budapesztańskiego getta. Pierwszy z wymienionych fragmentów bardzo rzeczowo i dokładnie opowiada o największej w dziejach operacji fałszerskiej, której pomysłodawcą i organizatorem był SS-Sturmbannführer (major) Bernhard Krüger (operacja nazwana została Aktion Bernhard od jego imienia) mającej na celu zdestabilizowanie brytyjskiej gospodarki poprzez wprowadzenie na ich rynek ogromnych ilości podrobionych banknotów 5, 10 i 20 funtowych. Do operacji tej zaangażowano 142 wrężników obozów koncentracyjnych z całych Niemiec. Operacja trwająca od 1942 roku pozwoliła nazistom na wyprodukowanie przeszło 134 mln funtów (pod koniec lutego 1945 roku rozpoczęto również produkcję dolarów amerykańskich). Do zespołu dołączył również jeden z najzdolniejszych w tamtym okresie fałszerzy żydowskiego pochodzenia Salomon Smolianoff, który pomógł usprawnić produkcję i zajął się końcowym retuszem, który wciąż pozostawiał wiele do życzenia. Na jego swobodnie potraktowanym życiorysie powstał nagrodzony w 2008 roku Oscarem film Fałszerze ze świetną kreacją Karl Markovics w reżyserii Stefana Ruzowitzkiego. Drugim ze wspomnianych wątków, który szczególnie mnie zainteresował był świadomy handel duszami w budapesztańskim getcie. A polegał on na tym, że "[dr Rudolf Kastner] w pełni zdawał sobie sprawę z tego, że każdego Żyda, który wpadnie w sieć zastawioną przez Eichmanna, czeka śmierć. Ale milczał, gdy rodziny zbierały się w tymczasowych obozach i innych podobnych miejscach, czekając na pociągi, które miały je zawieźć do Auschwitz. Sam Eichmann rzucił światło na motywy, które kierowały Kastnerem. Był on, jego zdaniem, <<idealistą>>, który skwapliwie poświęcił życie tysięcy Żydów, by uratować <<najlepszy materiał z biologicznego punktu widzenia>>. Upraszczając, podstawowym celem Kastnera było uratowanie wybranych grup Żydów i ich emigracja do Palestyny. Kastnera, zeznał Eichmann, <<nie interesowali starzy Żydzi ani ci, którzy zasymilowali się ze społeczeństwem węgierskim. Materiał ludzki, na którym mu zależało, miał być zdolny do reprodukcji i ciężkiej pracy>>. Innymi słowy, Kastner, zdeklarowany syjonista, był zainteresowany ratunkiem tylko tych Żydów, którzy byliby przydatni przy tworzeniu państwa Izrael. <<Możesz zatrzymać i zabić wszystkich innych>>, tak wyglądała jego taktyka w grze z Eichmannem, <<ale tych mi pozostaw>>. Ciekawe, nieprawdaż? No, ale przecież i wśród szlachetnych Żydów znajdzie się jakaś czarna owca (hahahah).

Podsumowując, książka, mimo wspomnianej przeze mnie na samym początku nieścisłości jest jednak dość ciekawą analizą postaw hitlerowców a jednocześnie umiarkowanie wciągającym historycznym śledztwem mającym na celu prześledzenie drogi jakie przebyły i miejsc, w których się znalazły hitlerowskie skarby złupione podczas II WŚ. Polecam ją jednak tylko osobom zainteresowanym tym tematem, inni mogą poczuć pewne znużenie w trakcie lektury.

Moja ocena - 6/10

 

wtorek, 29 września 2015

[163] Książka: "Sąsiedzi naziści. Jak Ameryka stała się bezpiecznym schronieniem dla ludzi Hitlera" - Eric Lichtblau (2015)

Dziś po raz drugi książka z cyklu o zbiegłych nazistach. Tym razem chciałbym napisać kilka słów o pozycji opisującej życie nazistów w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, która kilkanaście dni temu miała swoją polską premierę. Znajdziecie w niej takie zagadnienia jak operacja "Paperclip", pomoc CIA i FBI zbiegłym zbrodniarzom wojennym oraz działalność "łowców nazistów".  Zapraszam na recenzję książki Sąsiedzi naziści Erica Lichtblaua!

W przeciwieństwie do poprzednio opisywanej przeze mnie publikacji, ta nie ma na celu dokładnego relacjonowania drogi ucieczki i prób schwytania pojedynczego człowieka. Lichtblau zajmuje się wieloma historiami,  tymi nazistami, którym w latach powojennej zawieruchy udało się bezpiecznie osiąść na terenie USA i ich późniejszymi losami. A co najważniejsze przedstawia nastroje społeczne a także sytuację polityczną, która pozwoliła na taki stan rzeczy. Lichtblau opisuje włoskie kanały przerzutu nazistów do krajów ich ostatecznego pobytu (choć wielu z nich pozostało we Włoszech), pomoc duchowieństwa w tych działaniach (brzmi to paradoksalnie, lecz dla wielu księży i duchownych najważniejszy był w nazistach ich antykomunizm oraz chęć "nawrócenia" się na religię katolicką). Możemy tutaj znaleźć kilka słów o działalności organizacji "Odessa" (Organisation der ehemaligen SS-Angehörigen, czyli Organizacja Byłych Członków SS). Nie są to jednak jedyne wątki poruszane przez autora. Lichtblau ujawnia również działania OSS (Office of Strategic Services; poprzedniczka CIA), CIA i FBI w zatajaniu i wybielaniu przeszłości nazistów w celu rekrutacji ich do służby wywiadowczej (podobnie jak w przypadku duchowieństwa dla tych organizacji liczył się tylko antykomunizm nazistów i ich - rzekome - znajomości, które mogą być nieocenione przy zbieraniu istotnych informacji) oraz ich późniejszej ochrony. Wspomina również działalność "łowców nazistów", czyli ludzi, którzy po wojnie zaczęli szukać ukrywających się na terenie Stanów Zjednoczonych byłych oprawców i zbrodniarzy z zamiarem deportacji i postawienia ich przed sądem (głównie krajów, w których dokonali zbrodniczych czynów). No i na końcu (moje wyliczenie nie jest tożsame z tym w jaki sposób przedstawia to autor w swojej książce) przedstawia kulisy operacji "Paperclip" (znana również pod nazwą Overcast) mającej na celu przetransportowanie do USA i skłonienie do pracy na rzecz "nowej ojczyzny" największych umysłów III Rzeszy. Stany Zjednoczone były szczególnie zainteresowane specjalistami z dziedzin takich jak astronautyka, broń rakietowa, broń chemiczna i medycyna. Za pośrednictwem ludzi odpowiedzialnych za operację "Spinacz do papieru" do USA trafili wraz z żonami i rodzinami tacy naukowcy (będący przeważnie członkami NSDAP i SS, a bardzo często również i zbrodniarzami wojennymi) jak: Wernher von Braun, Reinhard Gehlen, Hubertus Strughold (wymieniam tylko tych najważniejszych) i wiele dziesiątków ludzi mniejszego kalibru co w konsekwencji i niedługim czasie pozwoliło amerykanom posłać pierwszego człowieka na księżyc i osiągnąć zdecydowane postępy w innych dziedzinach. 

Autor analizuje te wątpliwe moralnie działania ludzi stojących na najwyższych szczeblach władzy nie oceniając ich. Osąd pozostawia czytelnikom. Stara się jedynie naświetlić sytuację, kiedy miały one miejsce. Swoją opowieść w wielu miejscach fabularyzuje przedstawiając dokładniejsze historie poszczególnych "sąsiadów-nazistów", którym w pewnym momencie (były to lata 70.) grunt zaczął się usuwać spod nóg, gdy zmieniły się nastroje społeczne i nieliczni (tzw. "łowcy nazistów") zaczęli domagać się prawdy. W książce znalazł się dokładniejszy życiorys kilkunastu nazistów, na podstawie których - porównując i szukając podobieństw w innymi przykadkami - Lichtblau opisał całe zjawisko. Pod względem merytorycznym i treściowym książka opiera się na mocnych fundamentach (autor 5 lat przygotowywał materiały do tej publikacji) jednak nie wyczerpuje zjawiska jakim są zbiegli naziści. Ma jedynie za zadanie w przystępny sposób zaprezentować w jaki sposób amerykanie podeszli do tego problemu i jaki był ich udział w ucieczce i ukrywaniu nazistów. Z tego zadania wywiązuje się znakomicie. Dzięki temu jest publikacją bardzo interesującą i na pewno wypełnia tę lukę w zimnowojennej historii USA.

Moja ocena - 7/10

sobota, 26 września 2015

[162] Książka: "Wyrtropić Eichmana. Pościg za największym zbrodniarzem w historii" - Neal Bascomb (2009)

Od dziś zaczynam na moim zapomnianym przez świat i ludzi blogu cykl recenzji poświęconych książkom o tej samej lub bardzo podobnej tematyce, a mianowicie niemieckim zbrodniarzom II wojny światowej, a szerzej nazistom i ich działaniom w ostatnich dniach wojny oraz po niej. Pierwszym tytułem, który chciałbym Wam przybliżyć będzie książka Neala Bascomb'a pt.: Wytropić Eichmanna opowiadająca o trwających przeszło 15 lat poszukiwaniach człowieka odpowiedzialnego za "ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej". Jak autor poradził sobie z tym tematem? Zapraszam!

Ostatnimi czasy pojawiło się kilka książek (które również pojawią się w tym zestawieniu) poruszających temat niemieckich zbrodniarzy wojennych, jednak nie w kontekście zasłużonych procesów sądowych lecz przedstawiających ich powojenne, często bezpieczne i przyjemne, życie w krajach oferujących im azyl i schronienie. Mam tutaj głównie na myśli książki Zbiegli naziści Geralda Steinachera oraz Sąsiedzi naziści Erica Lichtblaua. Są to publikacje dość świeże, ponieważ ich premiery miały miejsce kilka miesięcy temu (pierwsza z wymienionych książek) a nawet kilkanaście dni temu (drugi przykład). Ten temat poruszył jednak również Bascomb już kilka lat wcześniej, choć w tym konkretnym przypadku - w przeciwieństwie do ww. książek - jego rozważania, dochodzenia, spekulacje są poświęcone nie wielu przypadkom lecz jednemu człowiekowi, Adolfowi Eichmannowi właśnie.

Bascomb w tej liczącej 400 stron książce stara się jak najdokładniej przedstawić sylwetkę, a także rys charakterologiczny oraz ostatnie dni wojny, jak i późniejszą piętnastoletnią ucieczkę Adolfa Eichmanna przed sprawiedliwym osądem jego wojennych zbrodni do którego doszło w 1961 roku w Izraelu. Co niektórych może zdziwić portret Eichmanna jaki rysuje nam Bascomb. Nie przedstawia on wcale zwyrodniałego, sadystycznego oprawcy i maniaka. Z opisu wyłania się osoba spokojna, rzetelna, oddana swojej pracy i towarzyszom. Człowiek, który bardzo starał się dokładnie i jak najlepiej wykonywać powierzone mu zadania. A że tym zadaniem było całkowite pozbycie się z terenu Niemiec i krajów przez Niemcy okupowane Żydów, to już całkiem inna sprawa. Z opowieści autora wynika nawet, że Eichmann wcale nie nienawidził Żydów, starał się poznać ich kulturę, religię a nawet nauczyć się hebrajskiego. Ba!, chciał im pomóc znaleźć nowy "dom". No, ale to już nie jego wina, że nikt Żydów nie chciał przygarnąć i w konsekwencji musiał ich wszystkich wymordować. Jednak przecież nie robił tego osobiście. Co to, to nie! On tylko wydawał rozkazy. To inni mordowali, gazowali, głodzili i zmuszali do pracy ponad siły, nie wspominając już o przeprowadzaniu okrutnych testów medycznych w czym brylował dr Mengele (któremu w tej książce również poświęcone zostanie kilka słów). Swoją drogą ten argument będzie się pojawiał podczas procesów najczęściej; w tej albo w przeciwnej formie, czyli "to nie ja, to oni zabijali" lub "to ja, ale to oni mi kazali". Bardzo ciekawa logika, choć w sumie nic innego tym ludziom nie zostało, a każdy kto widział, że za chwile zaciśnie się na jego szyi stryczek starał się ratować, jak tylko mógł. 

Ale wróćmy do książki. Bascomb dokładnie rekonstruuje całą drogę Eichmanna i działania jego, jak i wszystkich ludzi, którzy pomogli mu w bezpiecznym dotarciu do sprzyjającej w tamtym czasie nazistom Argentyny oraz sprowadzeniu tam jego żony i trójki dzieci. Równie dokładnie opisuje wszystkich ludzi zaangażowanych w wytropienie zbrodniarza i w konsekwencji postawienie go przed izraelskim sądem, a co za tym idzie skazanie na śmierć przez powieszenie. 

Nowa okładka "starej" książki.

Tyle jeśli chodzi o treść. Teraz czas przejść do tego w jaki sposób to jest napisane. A napisane jest dokładnie. Bardzo dokładnie i szczegółowo. I niestety szczegółowo aż do przesady. Jest to moja subiektywna opinia i nie jest ona tożsama z zachwytami nad tą publikacją, ale wydaje mi się, że gdyby autor mniej fabularyzował, odpuścił sobie większość chwytów mających za zadanie nieustanne trzymanie czytelnika w napięciu a więcej uwagi poświęcił samemu procesowi, to książka byłaby, paradoksalnie, dużo ciekawsza. W tej formie w jakiej ją otrzymujemy jest za dużo niepotrzebnych domysłów (generowanych przez zwroty typu: spojrzał ze strachem..., pomyślał o..., etc.; skąd niby autor to wszystko wie? Może z rozmów, ale wątpię żeby miał okazję porozmawiać z Eichmannem). No i ten cały szereg nieprzychylnych zbiegów okoliczności, które co i rusz stawiały powodzenie akcji pod znakiem zapytania. Jak w jakimś kiepskim thrillerze. I nie piszę tego wcale żeby deprecjonować fakty, ale wydaje mi się, że można było sobie i czytelnikom oszczędzić choćby połowy z nich. A przez tę drobiazgowość połączoną z fabularyzowaniem książka jest zbyt obszerna i czytelnik (a bynajmniej ja) w pewnym momencie traci zainteresowanie opowiadają historią. Bo ile można czytać o tym, jak wygląda droga do domu Eichmanna i jak mocno i ciężko pracowali agencji, żeby nauczyć się zakładać bezbłędne chwyt mający na celu unieruchomienie i uciszenie figuranta (nie muszę chyba dodawać, że to i tak nic nie dało, bo przez ZBIEG OKOLICZNOŚCI całą akcja potoczyła się inaczej niż była zaplanowana?).

Jednak mimo tych wad (oczywiście tylko w moim mniemaniu) uważam tę książkę za umiarkowanie zajmującą i na pewno wartą lektury szczególnie przez ludzi zainteresowanych tą tematyką. 

Moja ocena - 6/10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...