Ok, wszyscy piszą o nowym Thorze, napiszę więc i ja. Zacznę może od tego, że film ogólnie mi się podobał, ale chyba zupełnie inaczej niż wszystkim... Ale zacznę od czegoś innego, choć moim zdaniem bardzo ważnego.
Najnowsze przygody boga piorunów w naszych polskich kinach były dostępne w wersji 3D i 2D z napisami i dubbingiem. Jednak najgorsze jest to, że dubbing był w obu "wymiarach" a napisy tylko w 3D. A to prowadzi nas do prostej konkluzji -> w Heliosie 3D jest tak żałosne, że po "Iron Manie 3" już nigdy więcej nie obejrzę tam filmu w trzech wymiarach (a Helios jest jedynym kinem w moim mieście, w którym emitowany był nowy Thor), więc musiałem wybrać dubbing, czyli jedyną formę tłumaczenia dostępną w 2D. I ten wybór dość mocno wpłynął na mój odbiór całości. Bo powiedzmy sobie szczerze - dubbing "głupi jest, brzydki jest!" i tak naprawdę podobał mi się tylko w Harrym Potterze i trzech pierwszych częściach Gwiezdnych Wojen. Żaden inny film nie zyskał na dubbingu. Co innego bajki, ale to już inna...bajka. "Thor" także został skrzywdzony przez dubbing. I to dość poważnie, bo moim zdaniem ten rodzaj tłumaczenia odbiera co najmniej dwa oczka od oceny końcowej. Ale do oceny przejdę później. Najpierw wrażenia z seansu.
