czwartek, 8 sierpnia 2013

[36] Film: "Wolverine" (2013)


Wczoraj około południa postanowiłem wybrać się do kina na "Wolverina". Po trailerach i plakatach miałem bardzo złe przeczucie co do obrazu jaki będzie mi dane obejrzeć. Jednak moje obawy się nie sprawdziły. Film był świetny. Od początku mnie zainteresował i do samego końca trzymał w napięciu. I niezaprzeczalnie jest to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza, część przygód Rosomaka.

Wolverine i Yukio

Jest tak dzięki świetnemu Hugh Jackmanowi, który zrósł się ze swoją postacią w jedno. To on jest Rosomakiem i nic już tego nie zmieni. Nie ważne jakie chce oddać emocje, w każdej sytuacji jest wiarygodny. Nie wyobrażam sobie żeby można było z powodzeniem zastąpić Jackmana. Ale mimo wszystko inne postaci, szczególnie postać Mariko (Tao Okamoto) i po części Yukio (Rila Ai Fukushima) nie są całkiem płaskie i bez polotu jak to często bywa w filmach z superbohaterami. Mariko swoim spokojem i opanowaniem wynikającym z wychowania w kulturze wschodu dobrze balansuje agresje i porywczość Wolverine'a. Yukio jest natomiast taką typową niepozorną, ale niebezpieczną małą japonką, którą można było już zobaczyć m. in. w "Kill Billu". Jest także jedynym sprzymierzeńcem Wolverine'a, na którego może liczyć w walce z potężną Yakuzą i wszystkimi przeciwnikami, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć w tej odsłonie przygód mutantów. 
Żmija - całkiem groźna przeciwniczka Logana

A jeśli już napomknąłem o fabule, to kontynuując dodam, że tym razem Rosomak mający dość wszystkiego po wydarzeniach z "X-Men: Ostatni Bastion" i nie mogący sobie poradzić z tym, że musiał zabić swoją ukochaną Jean postanawia zaszyć się gdzieś w górach i nie angażować w żadne ludzkie sprawy (motyw z lekka przypomina ten z nowego Supermana). Jednak w pewnym momencie odnajduje go Yukio i przynosi wiadomość od dawnego wroga/przyjaciela (wróg dlatego, że walczył w wojnie po przeciwnej stronie, a przyjaciel, bo w pewnym momencie połączył ich los), któremu uratował życie podczas II wojny światowej. Tym człowiekiem jest Yoshida - właściciel największej w całej Azji korporacji technologicznej - który jest na łożu śmierci i postanawia złożyć Rosomakowi propozycję, która w jego mniemaniu położy kres jego cierpieniom, a Yoshidzie pozwoli rządzić swoim imperium wiecznie. Chce aby ten pozwolił na przeniesienie swojej nieśmiertelności na Japończyka i samemu dożył wreszcie lat starości i zaznał spokoju w niemożliwej do osiągnięcia śmierci. 

Yoshida

To wszystko nie jest jednak tak proste jak się z pozoru wydaje, bo choć Rosomak przyjmuje zaproszenie do Tokio aby pożegnać się z dawnym przyjacielem/wrogiem, to jednak na miejscu sprawy komplikują się na tyle, że Logan nie tylko musi zadbać o życie Mariko to także pilnować aby jego gdzieś przypadkiem nieukatrupili. 

Mariko

Cała akcja poprowadzona jest bardzo dobrze. Są momenty ciekawych sekwencji walki (np. ta na dachu pociągu, czy też na pogrzebie), ale także momenty wyciszenia, które w tego typu produkcjach pojawiają się rzadko, ale w tym przypadku wszystko jest dość dobrze skomponowane i ani jedno ani drugie nie przytłacza. Akcja trzyma w napięciu do końca i naprawdę nie czuć tych przeszło 2 godzin projekcji. Jak dla mnie osobiście genialnym rozwiązaniem jest przeniesienie akcji do Japonii, której kulturę i obyczaje bardzo szanuję i się nimi interesuje i skonfrontowanie z nimi takiego amerykańskiego gbura jak Logan :) Dodatkowo pokazanie zmagań Rosomaka z własnymi słabościami i śmiertelnością, kiedy to się nie poddaje i prze do przodu jak taran jest pokrzepiające i podnosi napięcie, gdyż grozi tym iż nasz bohater w każdej chwili może stracić życie. Kolejnym atutem tej produkcji jest nieodłącznie towarzyszący tej postaci humor. Teksty w stylu "To tylko proteza biodra" kiedy na lotnisku zaczyna brzęczeć bramka świetnie rozładowują napięcie i pozwalają jeszcze bardziej polubić tego kosmatego wredniaka. A tekst "To umyję sam", gdy brudnego i zarośniętego jak nie przymierzając neandertalczyka, wrzucają do wanny dwie japońskie służące i zaczynają szorować szczotkami, spowodował wybuch gromkiego śmiechu na sali kinowej. 


Moim zdaniem film naprawdę warty uwagi. Ja bawiłem się przednio i oceniam tę część na 8/10.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...