czwartek, 29 sierpnia 2013

[3] Program: Top Gear

Wakacje nie są dla mnie najlepszym czasem jeśli chodzi o determinację w pisaniu, czy też robieniu czegokolwiek. Z tego właśnie powodu posty na blogu pojawiają się tak rzadko. Ale dziś udało mi się coś skrobnąć. Zapraszam więc do lektury ;)

Ostatnie dwa programy jakie opisałem były raczej przeze mnie krytykowane. Trudno się dziwić, bo opisywałem "Małą piękność" i "Ekipę z Newcastle", czyli programy raczej żałosne :D Teraz jednak przyszła kolej na program kultowy. Jeden z najbardziej niepotrzebnych i najlepszych programów motoryzacyjnych świata! Tak, napisałem niepotrzebny, ale to nie przejęzyczenie, bo tak jest naprawdę. Zwyczajny użytkownik samochodów, który chciałby dowiedzieć się czegoś o samochodach, czegoś pożytecznego (spalanie, gabaryty, usterki) , raczej nie powinien go oglądać. Ale prawdziwy pasjonat motoryzacji, który kocha pisk opon, ryczenie silników tuż przed czerwonym polem, najpiękniejsze i najwspanialsze samochody świata i genialne drogi będzie tym programem zachwycony. Taki jest właśnie brytyjski Top Gear, najlepszy program motoryzacyjny wszechczasów. 

Stig w Pagani Huayra tuż przed wyjazdem na tor testowy Top Gear na starym lotnisku wojskowym w Dunsfold Park

Ale po kolei. Skąd bierze się ten trwający już przeszło 10 lat fenomen programu Top Gear? Moim zdaniem jest tak za sprawą charyzmy i pomysłowości prowadzących. Gdyby nie oni, byłby to kolejny nudny program o samochodach, w którym najważniejszą wiadomością byłaby pojemność bagażnika. Jednak Jeremy Clarkson, Richard Hammond i James May tworzą niekonwencjonalny klimat tego show. Każdy z nich jest inny, ale razem są w stanie stworzyć coś oryginalnego i niezaprzeczalnie zabawnego. Cała trójka bardzo dobrze się komponuje. Ich docinki, idiotyczne uwagi, wzajemne dogryzanie sobie i różnego rodzaju "psikusy" jakie robią sobie ci, co by nie mówić, panowie w sile wieku, są niekiedy naprawdę iście w brytyjskim stylu. 

Czasami się jeździ szybko :D

Ale charakter i charyzma prowadzących, choć są na pewno wielkim atutem programu, to nie jedyne wyznaczniki sukcesu. Pomysły! To jest coś czego ze świecą szukać gdzie indziej (wiem, że idzie za tym ogromny budżet, ale w pierwszych programach go nie było, na to trzeba było zapracować właśnie pomysłowością i osobowościami prowadzących). Bo na przykład kto inny wymyślił aby ścigać się samochodem z pociągiem albo z katamaranem? Kto wpadł na pomysł aby wziąć trzy kombi za 1500 funtów i ruszyć w drogę przez Afrykę, czy też ratować gospodarkę brytyjską, jadąc do Indii trzema typowo brytyjskimi autami z misją przypomnienia o dawnej potędze? No raczej nikt. Albo wyprawa przez Tajlandię na motocyklach? Dodatkowo mamy jeszcze Stiga, czyli oswojonego kierowcę wyścigowego, którego tożsamość jest jedną z największych tajemnic programu, czy też cykl "Gwiazda w samochodzie za rozsądną cenę".

Kolejny szalony pomysł - jak w samochodzie-łodzi przepłynąć z Anglii do Francji?

Top Gear jest programem bezsprzecznie kapitalnym i mimo tego, że niektóre komentarze prowadzącego Jezzy powodują złość lub gniew, to nie da się ukryć, że wszelki próby naśladowania tego sukcesu, są już na wstępie skazane na niepowodzenie (weźmy na przykład Top Gear USA - niby to samo, a jednak żałość i muł intelektualny, obejrzałem jeden odcinek i więcej nie zamierzam; wiem, że jest jeszcze Top Gear Australia, ale tego jeszcze nie miałem (nie?)przyjemności widzieć), bo tak naprawdę nie ważny jest format i schemat a właśnie tych trzech denerwujących angoli;)

Jak znamionuje sam podpis - ekipa australijska
Tutaj bez podpisu, ale powiem Wam, że to amerykańce
A tutaj jeszcze kilka szalonych pomysłów ekipy Top Gear

Same początki programu - widać po kolorystyce i po tym, że Jezza jeszcze w miarę młody :D

Kabriolety na pustyni - też fajnie

Rowan Atkinson jako Gwiazda w samochodzie za rozsądną cenę

Samochód dla seniora - twór Clarksona i Hammonda

Clarkson w ...hmm...nie wiem w czym :D

Clarkson ratuje Maya, którego amfibia zatonęła w drodze z Dover do Calais

Kombi w Afryce, czyli jak się przeprawić z jednego brzegu na druki, kiedy mieszkańcy nie pomyśleli o moście


sobota, 24 sierpnia 2013

[37-40] Filmowy Flesz #4: "Czas zapłaty / Welcome to the Punch" (2013); "12 gniewnych ludzi / 12 Angry Men" (1957); "Bad Company" (2002); "Hazardziści z teksasu / A Big Hand for the Little Lady" (1966)

Witam Was po krótkiej przerwie. Ostatnio pozwoliłem sobie na odrobinę odtwórczy post, w którym nie wysilałem się twórczo, a jedynie podsumowałem moje dotychczasowe osiągnięcie, czyli 100 opublikowanych postów. Ale było minęło, trzeba się wziąć do roboty i wreszcie opublikować coś sensownego;)

Z racji tego, że obejrzałem w ostatnim czasie kilka filmów, a niektóre z nich po raz kolejny, to zaprezentuje je w kolejnym odcinku Filmowego flasha.

Jak zwykle, kolejność od najlepszego do najgorszego filmu.

"Dwunastu gniewnych ludzi / 12 Angry Men" (1975)

Jest to jeden z najlepszych filmów jakie kiedykolwiek oglądałem. A na pewno najlepszy dziejący się w jednym pomieszczeniu. Za każdym razem kiedy do niego wracam robi na mnie podobne wrażenie i zawsze odkrywam coś nowego. Tutaj akcja generowana jest poprzez niesamowicie dobrze napisane dialogi i świetny scenariusz, bo przecież nie ma strzałów, pościgów, ani nawet jakiegoś banalnego wątku miłosnego, który mógłby ja urozmaicić. Mamy jedynie 12 spoconych facetów, którzy muszą podjąć decyzję, czy skazać, w niby oczywistym procesie, młodego chłopaka na karę śmierci na krześle elektrycznym za rzekome zabicie ojca, czy go puścić wolno. Wszystkie dowody wskazują przeciwko niemu i prawie cała ława przysięgłych podjęła już decyzję. No właśnie, prawie cała. A prawodawstwo amerykańskie wymaga tego, aby ławnicy byli jednomyślni. Wśród ławników znalazł się jednak samotny sprawiedliwy - Henry Fonda - który nie wierzy w jego winę, a może po prostu nie chce zbyt pochopnie wydać na śmierć młodego chłopaka. Teraz całe jego zadanie w  ponad 1.5 godzinnym filmie Sydneya Lumeta, polega na tym aby przekonać albo samego siebie, że chłopak jest winny, albo pozostałych mężczyzn, że jednak nie zasługuje na to aby zostać skazanym na śmierć. Atutami filmu jest na pewno świetne aktorstwo (szczególnie wymienionego wyżej H. Fondy, którego ogólnie nie lubię, ale tutaj robi ogromne wrażenie), które jest konieczne żeby zaciekawić widza w obrazie niewykraczającym poza jedno pomieszczenie i świetnie "skrojona" fabuła. Zachęcam!

Ocena 10/10

"Hazardziści z Teksasu / A Big Hand for the Little Lady" (1966)

Film ten obejrzałem z rekomendacji Mariusza w jednym z komentarzy do posta Motywy filmowe #2 - Poker. Z racji tego, że pokera lubię, a nie pogardzę też ciekawym westernem, to postanowiłem, że jak tylko uda mi się znaleźć gdzieś ten film - z przyjemnością się z nim zapoznam. Tak też się stało jakichś kilka dni temu. Film okazał się ciekawy, jednak nie w 100% spełnił moje oczekiwania. Po pierwsze znów nie był o pokerze (podobnie jak inny film z tego okresu - "Poker / 5 Card Stud") tylko o wszystkim co dzieje się z ludźmi i wokół ludzi, którzy w niego grają. A po drugie, bardzo rozczarowałem się rolą Joanne Woodward, a i sam Henry Fonda (to już drugi film z nim w tym zestawieniu) nie był powalający Jednak aktorzy drugoplanowi byli całkiem nieźli, więc nie było tak najgorzej. Film opowiada historię grupy mężczyzn, którzy porzucają wszystkie zajęcia, aby raz w roku zagrać w pewnym zapadłym miasteczku w pokera na naprawdę duże stawki. W tym samym momencie, całkiem przypadkiem w mieście pojawia się bardzo świętoszkowata żona z synem i mężem pantoflarzem - tutaj para Woodward / Fonda. Po chwili okazuje się, że Fonda jest byłym nałogowym hazardzistą, który jakiś czas temu, dla żony i dobra rodziny, porzucił ten zdradziecki nałóg, jednak kiedy dowiaduje się o grze nie może się powstrzymać żeby najpierw na nią nie popatrzeć, a później po prostu nie zagrać. Punktem kulminacyjnym filmu jest moment, w którym Fonda dostaje zawału serca i grę, w której puli jest dość pokaźna suma, musi kontynuować żona nie mająca pojęcia o tym co to jest poker. Dodatkową trudnością jest to, że aby dalej grać musi zorganizować gotówkę na zakład, ponieważ została przebita. Jak to się wszystko kończy trzeba zobaczyć samemu. Film nie jest najgorszy, ale nie powala, a zakończenia wnikliwy widz może się domyślić już jakieś 30 minut przed zakończeniem filmu. 

Ocena 6/10

"Czas zapłaty / Welcome to the Punch"(2013)

Trailer filmu zobaczyłem kilka dni temu w jednym z programów motoryzacyjnych "Top Gear", który gościł Jamesa McAvoya. Sam zwiastun wydał się ciekawy, więc postanowiłem poszukać filmu w Internecie. Z ciekawości zajrzałem jeszcze na filmweb, aby zobaczyć jak tam go widzowie oceniają. Hmm...po tej wizycie nie byłem już tak zdeterminowany, aby go obejrzeć (6.2), jednak postanowiłem, że co mi tam, i tak nie miałem nic lepszego do roboty. No i jednak nie. Kolejny słaby film o zemście policjanta na super wszechmocnym złodzieju. Ale najpierw napiszę o co chodzi. Mamy detektywa Lewinskiego (McAvoy), który jest na tropie arcyzłodzieja Sterwooda (Mark Strong). W pewnym momencie jest już bardzo blisko, jednak brytyjskim policjantom (przynajmniej w tym filmie, bo nie wiem jak jest naprawdę) nie wolno nosić broni palnej, więc nie może go po prostu zastrzelić. Mimo tego, że Lewinski dogania Sternwooda, i po walce wręcz, w której dostaje bęcki, tamten zamiast go zabić strzela mu jedynie w okolice kolana (bandytów oczywiście zakaz noszenia broni nie obowiązuje). Kilka lat później akcja zapętla się w taki sposób, że Lewinsky i Sternwood znów stają naprzeciwko siebie. Dużo napaćkane jest jeszcze wewnątrz fabuły (machlojki polityczne i inne, które mają ją urozmaicić). Jednak film jest bardzo przeciętny. Kolejna zmarnowana szansa na ciekawy film akcji.

Ocena 5/10

"Bad Company" (2002)

Ostatnio jakimś fartem udało mi się darować do pełnej listy kanałów w ofercie Vectry, więc skorzystałem z dobrodziejstw stacji kodowanych takich jak HBO i Canal+, aby nadrobić parę zaległości. Takim oto sposobem trafiłem na, już odrobinę wiekowy, film z Chrisem Rockiem i Anthonym Hopkinsem w rolach głównych, który nosi jakże adekwatny tytuł "Bad Company". Jednak po zakończonym seansie dochodzę do wniosku, że większe rozpisywanie się na jego temat nie jest konieczne, bo jest to kolejny gniot z bardzo schematyczną fabułą. Mamy do czynienia z agentem CIA (Rock), który w jednej z akcji zostaje zastrzelony. Okazuje się jednak, że ma on brata bliźniaka, z którym był rozdzielony w niemowlęctwie, a akcja jest na tyle ważna, że szefostwo (w tym Hopkins) dochodzi do wniosku, że warto spróbować namówić go na współpracę. No i tak to mniej więcej wygląda. Całej reszty można się domyślić. Dużo głupich żartów w stylu Rocka (którego nie lubię, więc może stąd ta niska ocena) i absurdalnych zbiegów okoliczności wynikających z przyjęcie tożsamości innego człowieka, która  koliduje z naszą własną. Wszystko to jednak razem ani nie powala oryginalnością, ani nie rozśmiesza jakoś nad wyraz. Aż dziwne, że Hopkins (którego też zresztą średnio lubię) zagrał w takim szajsie. Jak dla mnie szkoda czasu, ale jeśli ktoś lubi tego typu klimaty, to na pewno będzie usatysfakcjonowany.

Ocena 4/10

Ten przegląd filmowy zakończył się średnio zadowalająco, ale nie było tak najgorzej.

środa, 21 sierpnia 2013

Podsumowanie - moje pierwsze 100 postów! :D

Kiedy wczoraj napisałem dla Was o serialu "The Newsroom" zauważyłem, że to był jubileuszowy, SETNY post. Z tej okazji postanowiłem zrobić małe podsumowanie tego o czym zdążyłem napisać.

Poniżej spis podzielony na kategorie ;) (jeśli jeszcze czegoś nie czytaliście, to po kliknięciu w dany tytuł przeniesiecie się do posta na dany temat).



Luźne przemyślenia:

A oto polska właśnie... - czyli polskie odpowiedniki zagranicznych formatów: Kuchenne koszmary - Kuchenne rewolucje; Zapraszamy do stołu - ugotowani; Klub szalonych dziewic.




Serial:

16 obejrzanych lub zaczętych seriali |

2 zapowiedzi seriali |

Kolejność wg ocen:
10
Columbo [z cyklu SERIAL RETRO] (1968-2003) - 10/10

9
Sherlock (2010-) - 9.5/10

The Newsroom (2012-) - 9/10
8

Rodzina zastępcza (1999-2004) - 8.5/10

Castle (2009-) - 8.5/10

Czas prawdy / The Hour (2011) - 8/10

7
Dziewczyny (2011) - 7/10 /o tym serialu pisałem nawet dwa razy, drugi tekst TUTAJ/

Białe kołnierzyki (2009-) - 7/10

Niskozatrudnieni (2012) - 7/10
6

Transporter (2012) - 6.5/10 /o tym serialu pisałem nawet dwa razy, drugi tekst TUTAJ/

Ulice San Francisco [z cyklu SERIAL RETRO] (1972-1979) - 6/10

5
Elementary (2012) - 5.5-6/10

Jo (2013) - 5/10

Demony da Vinci (2013-) - 5/10 /o tym serialu pisałem dwa razy, drugi tekst TUTAJ/
4

Słowo na L (2004 - 2009) - 4/10
3

Rodzinka.pl (2011-) 3/10
Bez oceny

Defiance [ZAPOWIEDŹ] (2013-)

Maevel's Agents of S.H.I.E.L.D. [ZAPOWIEDŹ] (2013)

Książka:

19 przeczytanych książek |

Kolejność wg ocen:
10
9
brak
8
brak
7



6




5


4

Cykle książkowe

                Na psa urok (2011) - 7/10

                Raz wiedźmie śmierć (2011) - 6/10

                Między młotem a piorunem (2011) - 6/10

                Zbrodnia i Kojot (2012) - 5/10

Assassin's Creed - Oliver Bowden

                Bractwo (2011)  - 4/10

                Tajemna krucjata (2011) - 5/10

                Objawienie (2012) - 3/10

Bez oceny


Film:

44 obejrzanych filmów | w tym |

4 filmy z cyklu OGLĄDAM FILM POLSKI |

1 z cyklu FILM KULTOWY|

Kolejność wg ocen:
10
Top Gun (1986) (cykl FILM KULTOWY) - 10/10

9
Miłość i Koszykówka (2000) - 9.5/10

8
Iron Man (2008) - 8.5/10

Szybcy i wściekli 6 (2013) - 8.5/10

Pokłosie [z cyklu OGLĄDAM FILM POLSKI] (2012) - 8.5/10

Wolverine (2013) - 8/10

Star Trek (2009) - 8/10

Moneyball (w cyklu "Książka czy film") (2011) - 8/10

Pacific Rim (2013) - 8/10

Sama samobójców [z cyklu OGLĄDAM FILM POLSKI] (2011) - 8/10

7


Święta czwórca (2012) - 7.5/10

United (2011) - 7.5/10

Łowcy głów (2011) - 7/10

V jak Vendetta (2005) - 7/10


Iron Man 2 (2010) - 7/10

Hulk (2008) - 7/10

Wolverine. Geneza (2009) - 7/10

Podziemny front (2008) - 7/10

Iron Man 3 (2013) - 7/10

Wielki Gatsby (2013) - 7/10

Wygrany [z cyklu OGLĄDAM FILM POLSKI] (2011) - 7/10

6

Mój rower [z cyklu OGLĄDAM FILM POLSKI] (2012) - 6-6.5/10

Uprowadzona (2008) - 6.5/10


Looper - pętla czasu (2012) - 6/10

Avengers (2012) - 6/10

Niesamowity Spider-Man (2012) - 6/10

Serenity (2005) - 6/10

Niezniszczalni 2 (2012) - 6/10

Chloe (2009) - 6/10

Drużyna Asów (1994) - 6/10

Człowiek ze stali (2013) - 6/10

Niepokonani (2010) - 6/10

Człowiek na krawędzi (2012) - 6/10

5
Iluzja (2013) - 5.5/10

Uprowadzona 2 (2010) - 5/10

4
brak
3
Jeździec znikąd  (2013) - 3/10

Alex Cross (2012) - 3/10

Olimp w ogniu (2013) - 3/10

Parker (2013) - 3/10


Program:



Różnego rodzaju blogowe zabawy:















Ludzie kina:








Napisałem też x10 o reklamie

wtorek, 20 sierpnia 2013

[16] Serial: The Newsroom (2012)

Oj, już bardzo długo nie pisałem nic o serialach, bo z tego co pamiętam, to ostatni opisałem gdzieś tak w połowie maja i był to serial "The Hour"/ "Czas prawdy" z 2011 roku, którego recenzję można przeczytać tutaj i bardzo mi się podobał, ale niestety nakręcili jedynie dwa sezony a tylko pierwszy można obejrzeć po polsku. Do drugiego nie mam nawet polskich napisów. No ale trudno, może kiedyś się pojawią. Wracam jednak do meritum sprawy. Chcę Wam napisać kilka słów o moim ostatnim "nałogu", który dziwnym trafem także opowiada o tworzeniu telewizyjnych programów informacyjnych, podobnie jak "The Hour", jednak w przeciwieństwie do serialu brytyjskiego, którego akcja toczy się w latach 60. XX w., serial "The Newsroom" jest nam współczesny i obejmuje wydarzenia od kwietnia 2010 (wybuch platformy wiertniczej koncernu BP w Zatoce Meksykańskiej).

Szef działu informacji - Charlie Skinner

A jaki jest ten serial? Moim skromnym zdaniem jest genialny! Jakoś tak opornie się do niego zabierałem, ale jak już zacząłem, to w ciągu dwóch dni pochłonąłem wszystkie 15 odcinków (10 odc. pierwszego sezonu i 5 odc. sezonu 2) jakie do tej pory zostały wyemitowane. W sumie nic dziwnego, że mi się podoba, bo tak jest ze wszystkim co wyjdzie spod ręki Aarona Sorkina a to właśnie on jest twórcą tego serialu. Widziałem prawie wszystkie filmy, których był scenarzystą (oprócz "Pełni zła" i tych dwóch nowych, o których prawie nic jeszcze nie wiadomo "Follies" i "The Trial of the Chicago 7") ) i uzyskały one łączną notę 7,6 co jak na moje wymagania jest naprawdę dobrym wynikiem. Swoją drogą Sorkina cenię za to, że zawsze kręci (pisze?) o czymś. Jego filmy nie są miałkie i nijakie, w przeciwieństwie do całej reszty tego chłamu, który dominuje w kinach. Bo gdy spojrzymy na jego filmografię to dominują tam historie "o czymś" czy to w "Ludziach honoru", "Moneyballu", "The Social Network", ale przecież także w "Wojnie Charliego Wilsona", czy też w "Prezydent - Miłość w Białym Domu". Sorkin także i tym razem nie zawodzi, choć teraz przenosimy się z nim w świat wieczornych informacji, czyli flagowego programu każdej szanującej się stacji telewizyjnej. 

Prezenter - Will McAvoy

Głównym bohaterem serialu jest Will McAvoy (w tej roli bardzo dobry Jeff Daniels), prowadzący główne wydanie (zresztą sygnowane jego imieniem i nazwiskiem) wiadomości w fikcyjnej stacji ACN. Film rozpoczyna się sceną na jednym z uniwersytetów, gdzie w debacie (albo swego rodzaju konferencji z udziałem studentów) biorą udział politycy (albo ich rzecznicy prasowi; nie jest to wszystko do końca wyjaśnione, albo ja się nie połapałem) i właśnie Will. Studenci zadają pytania, na które odpowiadają ww. ludzie, w tym Will, choć on traktuje to raczej jaką dobrą rozrywkę, stara się zachować neutralność i ciągle robi uniki aby tylko nie zdradzić swoich poglądów. W pewnym momencie pytanie jednej ze studentek: "Dlaczego Ameryka jest najwspanialszym krajem na świecie?" wywołuje wstrząs. Może nie samo pytanie a to, że jedna z kobiet na widowni pokazuje Willowi notes z odpowiedzą: "Nie jest. Ale może być". Willowi puszczają hamulce i zaczyna "jechać" po wszystkich wokół pokazując jak amerykańskie społeczeństwo jest głupie i zadufane wierząc, że jest takie najwspanialsze. Na poparcie swoich słów przytacza wiele argumentów, liczby statystyki itp. (zna się na tym, w końcu jest prezenterem informacji;]). 

Wydawca - Mackenzie MacHale

W taki sposób rozpoczyna się opowiadana przez Sorkina historia. Mamy do czynienia z przemianą znudzonego i też lekko zapatrzonego w siebie gwiazdora telewizji w człowieka, który chce wrócić na jasną stronę mocy, czyli zamiast dostarczać rozrywki znów informować widzów o tym co się dzieje w kraju i poza nim. Rzetelnie i z klasą. Nad tym wszystkim czuwa, jako szef działu wiadomości w sieci ACN Charlie Skinner (także rewelacyjny Sam Waterston, którego do tej pory pamiętałem jedynie z roli sprzed 40 lat, kiedy to bardzo nudno odegrał rolę Nicka Carrawaya w "Wielkim Gatsbym" z '74). To właśnie Charlie zatrudnia jako wydawcę wieczornych wiadomości dziewczynę z misją, która zresztą przed chwilą wróciła z misji w Bagdadzie i Peszawarze. Dodatkowo okazuje się, że Mackenzie MacHale (Emily Mortimer) jest to była dziewczyna Willa, którą ostatni raz widział trzy lata wcześniej i jak powiedział mu Charlie: "To właśnie wtedy przestał być sympatyczny". Jednak mimo tego, że Mackenzie jest świetną dziennikarką Will bardzo nie chce aby to właśnie ona była jego wydawcą. W kolejnych odcinkach dowiemy się dlaczego tak bardzo oponował. Mackenzie, jak już wspomniałem, ma misje. Wie, że Will jest świetny w tym co robi i chce aby sobie o tym przypomniał. Przychodzi do niego ze słowami: "Ze mną byś wygrał. (...) Powrót czwartej władzy. Uznanie, że dziennikarstwo to godny zawód. Cowieczorne informacje, które wywołują wartościową debatę. Kultura, szacunek i powrót do tego co ważne. Śmierć przypierdalania się, plotek i podglądactwa. Mówienie prawdy głupcom. Żadnych demograficznych przekrętów. Program dla wszystkich."

Producent - Jim Harper

Jednak nie tylko główni bohaterowie serialu są ciekawi i napędzają akcję. Są też postaci na dalszym planie (choć nie tak znów dalekim), którzy w ciekawy sposób uzupełniają opowieść. Wraz z Mackenzie do programu przychodzi producent Jim Harper (John Gallagher Jr.). W ekipie zostaje także Maggie Jordan (jedyne żałosne ogniwo w całej obsadzie i dziewczyna z tak okropną twarzą, że aż patrzeć na nią nie mogę, czyli Alison Pill). Okazjonalnie w tworzeniu programu pomaga były wydawca Willa Don Keefer (Thomas Sadoski). Mackenzie zaprasza do współpracy przy głównym wydaniu także piękną i inteligentną (dwa doktoraty i prawie pół miliona obserwatorów na Tweeterze :P ) ekonomistkę Sloan Sabbith (Olivia Munn). Jednak cała obsada jest bardzo dobrze skomponowana a wisienką na torcie jest Jean Fonda, która wciela się w rolę właścicielki stacji Leona'y Lansing. 

Pani "od ekonomi";) - Sloan Sabbith

Serial pokazuje wszystkie machinacje jakie rządzą światem wielkich mediów. Presję właścicieli na to aby utrzymać bądź zwiększyć oglądalność walczące z własnym sumieniem, które mówi nam: "Bądź dziennikarzem a nie sprzedajną szmatą". Dodatkowo porusza inne problemy związane z popularnością przeróżnych telewizyjnych celebrytów i niebezpieczeństwa na jakie mogą być narażeni (groźby śmierci, generowanie plotek, często nieprawdziwych). Jednak mimo dość poważnych tematów jakie porusza ten obraz autorzy w wielu miejscach rozładowują napięcie i nagromadzenie patosu wieloma komicznymi sytuacjami, które są możliwe dzięki świetnym aktorom i dobremu scenariuszowi. 

Wydawca wiadomości porannych - Don Keefer

Podsumowując, serial "The Newsroom" to kolejny arcyciekawy i ważny serial stacji HBO, który polecam wszystkim, choć najbardziej tym, którzy w jakimkolwiek stopniu interesują się dziennikarstwem. Według mojej bardzo subiektywnej oceny to 9/10, ale wydaje mi się że danie temu obrazowi mniej niż 7.5 to zbrodnia.

Nota z filmwebu - 7.7/10
IMDb - 8.5/10

niedziela, 18 sierpnia 2013

5 filmów mojego dzieciństwa



Zostałem nominowany przez Anię z filmowego KOTA do podzielenia się swoimi filmami z dzieciństwa za co bardzo jej dziękuję ;) Jednak w ostatnim czasie cierpiałem na ogromną niemoc twórczą, tak więc ten post musiał troszkę poczekać. Ale wreszcie jest! 5 filmów mojego dzieciństwa :D


Książę w Nowym Jorku ('88) - film, który oglądałem nałogowo i w pewnym momencie potrafiłem zacytować wszystkie teksty. Jedna z lepszych (jeśli nie najlepsza) komedii Eddiego Murph'ego. Teraz pozostał tylko sentyment i bardzo okazjonalne seanse, ale wciąż dające dużo radości i śmiechu. A nie każdy stary film to potrafi.


Czterej pancerni i pies ('66) - były takie okresy kiedy wypożyczałem na VHSie wszystkie 5 kaset, czyli 21 odcinków, zasiadałem z ojcem i w ciągu dwóch dni rozprawialiśmy się z całością. Powtarzało się to co jakiś czas i było taką tradycją. Teraz także oglądam "Pancernych", ale zdecydowanie rzadziej, bo po pierwsze znam ich na pamięć, a drugie ich wszechobecność w medium jakim jest telewizja powoduje, że mam na seans zdecydowanie mniejszą ochotę.

Akademia Policyjna ('84 - pierwsza część to mój rówieśnik, '85, '86, '87, '88, '89, '94) - bardzo lubiłem wszystkie części (i wciąż mi to pozostało), choć niektóre bardziej niż inne. Z tego co pamiętam to 1, 5 i 7 to moi faworyci, a najmniej przypadły mi do gustu części 4 i 6. Nie zmienia to jednak faktu, że Steve Guttenberg, Michael Winslow, Bubba Smith, George Gaynes, David Graf i oczywiści G. W. Bailey jako kapitan Harris to ekipa, która zawsze potrafi mnie rozbawić.

I kto to mówi ('89, '90, '93) - bardzo lubiłem połączenie Travolta/Alley. Do tego jeszcze te gadające bobasy. To było coś co wspominam z sentymentem i jeszcze od czasu do czasu do dziś sobie puszczę. Kiedyś miałem chyba na kasecie trzecią część, która była urozmaicona o gadające psy i też była całkiem si :D

Potężne Kaczory 1, 2, 3 ('92, '94, '96) - jeden z moich ulubionych sportowych filmów "dla młodego widza". Świetna rola Emilio Estevez'a a także bardzo młodego Joshua Jacksona, którego wszyscy za pewne pamiętacie z "Jeziora marzeń", ale nie tylko ;) Lubie wszystkie trzy części i mimo upływu czasu wciąż czasem je oglądam.



Ja już nie mogę się doczekać kiedy o swoich filmowych fascynacjach opowie Klaudia, czyli Nasza Roztargniona Sowa i Łukasz z Paragrafu 22 i pół.

środa, 14 sierpnia 2013

[17] Książka: Następny do raju - Marek Hłasko (1957)

Ostatnio, po seansie "Bazy ludzi umarłych", postanowiłem sięgnąć po pierwowzór literacki i zobaczyć czym, a może bardziej kim tak zachwycała się ówczesna Polska. Hłasko z pewnością zasługuje na wszystkie zachwyty jakie są kierowane pod jego adresem a "Następny do raju" to przenikliwy i głęboki portret ludzi samotnych, rozdartych między dążeniem do osiągnięcia swych marzeń a brakiem nadziei na ich spełnienie.

Hłasko - nazywany poetą miasta - w pierwszej swojej książce zabiera nas w Bieszczady. Tam poznajemy Warszawiaka, Dziewiątkę, Orsaczka i Apostoła - kierowców zwożących drzewo z lasu do miasta. Ich praca przebiega w bardzo trudnych warunkach a każdy kurs może skończyć się wypadkiem i śmiercią (sceny otwierające książkę przedstawiają poszukiwania kierowcy, który na zakręcie wypadł z trasy). Po tym wypadku bohaterowie postanawiają, że jeśli nie dostaną nowych, lepszych samochodów porzucają pracę i wracają do miasta, bo nie chcą być następni. Kolejnego dnia zamiast nowych maszyn przyjeżdża Zabawa wraz z żoną Wandą i jeszcze jednym kierowcą - Partyzantem - który także odegra w powieści swoją rolę. Zabawa, po wielu życiowych niepowodzeniach otrzymał od Partii ostatnia szansę, musi zatrzymać kierowców na miejscu za wszelką cenę. Pojawienie się nowego "towarzysza", a przede wszystkim kobiety, zmienia wszystko w wydawałoby się uporządkowanym życiu bohaterów tej historii.


Zabawa na różne sposoby próbuje namówić kierowców do dalszego wykonywania swojej pracy obiecując, szantażując a nawet grożąc bronią. Przy czym obiecuje, że nowe wozy przyjadą lada chwila. Wanda natomiast niezadowolona z dalszej perspektywy mieszkania w tym miejscu (barak w środku lasu bez bieżącej wody i elektryczności) stara się przeciągnąć na swoją stronę poszczególnych kierowców, dzięki którym będzie mogła wrócić do miasta.


Pogłębiony wątek psychologiczny każdego z kierowców (wszyscy mają jakąś przeszłość, która zmusiła ich do przyjęcia właśnie takiej - bardzo niebezpiecznej i źle płatnej pracy z dala od ludzi), ponure i mroczne niekiedy otoczenie gór i lasów sprawiają, że czytając powieść czujemy jakbyśmy mieli do czynienia z kryminałem. Cięte dialogi i momentami wartka akcja jeszcze bardziej upodabniają książkę do filmowych kadrów. Nie powinno więc dziwić to, że już w rok po ukazaniu się pierwszego odcinka tejże powieści w tygodniku "Panorama" powstał, nakręcony przez Czesława Petelskiego film pt. "Baza ludzi umarłych". Hłasko pomagał Petelskiemu w napisaniu do niego scenariusz.


Mamy tutaj także wątek negujący socrealistyczne założenia i wytyczne jakie władza narzucała "ludziom pracującym miast i wsi". Hłasko jako pisarz mocno sprzeciwiający się doktrynie komunistycznej także w swej pierwszej powieści za cała tragedię jaka spotkała bohaterów obwinia władze. Z lektury można wyciągnąć wniosek, że winni są nie ludzie a właśnie system, który zniewala i nie pozwala podejmować własnych decyzji a jedynie zmusza do wykonywania z góry ustalonych założeń Partii.


Świetny styl Hłaski w połączeniu z bardzo wyraziście wykreowanymi postaciami, ciekawą fabułą i bardzo dobrymi dialogami sprawiają, że książka trzyma w napięciu do samego końca. W niczym nie ustępuje, a często i przewyższa wiele pozycji z gatunku stricte kryminału, jednak przemyca w sobie zdecydowanie więcej treści i wartości niż tradycyjne powieści kryminalne. 

7.5/10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...