niedziela, 18 sierpnia 2013

5 filmów mojego dzieciństwa



Zostałem nominowany przez Anię z filmowego KOTA do podzielenia się swoimi filmami z dzieciństwa za co bardzo jej dziękuję ;) Jednak w ostatnim czasie cierpiałem na ogromną niemoc twórczą, tak więc ten post musiał troszkę poczekać. Ale wreszcie jest! 5 filmów mojego dzieciństwa :D


Książę w Nowym Jorku ('88) - film, który oglądałem nałogowo i w pewnym momencie potrafiłem zacytować wszystkie teksty. Jedna z lepszych (jeśli nie najlepsza) komedii Eddiego Murph'ego. Teraz pozostał tylko sentyment i bardzo okazjonalne seanse, ale wciąż dające dużo radości i śmiechu. A nie każdy stary film to potrafi.


Czterej pancerni i pies ('66) - były takie okresy kiedy wypożyczałem na VHSie wszystkie 5 kaset, czyli 21 odcinków, zasiadałem z ojcem i w ciągu dwóch dni rozprawialiśmy się z całością. Powtarzało się to co jakiś czas i było taką tradycją. Teraz także oglądam "Pancernych", ale zdecydowanie rzadziej, bo po pierwsze znam ich na pamięć, a drugie ich wszechobecność w medium jakim jest telewizja powoduje, że mam na seans zdecydowanie mniejszą ochotę.

Akademia Policyjna ('84 - pierwsza część to mój rówieśnik, '85, '86, '87, '88, '89, '94) - bardzo lubiłem wszystkie części (i wciąż mi to pozostało), choć niektóre bardziej niż inne. Z tego co pamiętam to 1, 5 i 7 to moi faworyci, a najmniej przypadły mi do gustu części 4 i 6. Nie zmienia to jednak faktu, że Steve Guttenberg, Michael Winslow, Bubba Smith, George Gaynes, David Graf i oczywiści G. W. Bailey jako kapitan Harris to ekipa, która zawsze potrafi mnie rozbawić.

I kto to mówi ('89, '90, '93) - bardzo lubiłem połączenie Travolta/Alley. Do tego jeszcze te gadające bobasy. To było coś co wspominam z sentymentem i jeszcze od czasu do czasu do dziś sobie puszczę. Kiedyś miałem chyba na kasecie trzecią część, która była urozmaicona o gadające psy i też była całkiem si :D

Potężne Kaczory 1, 2, 3 ('92, '94, '96) - jeden z moich ulubionych sportowych filmów "dla młodego widza". Świetna rola Emilio Estevez'a a także bardzo młodego Joshua Jacksona, którego wszyscy za pewne pamiętacie z "Jeziora marzeń", ale nie tylko ;) Lubie wszystkie trzy części i mimo upływu czasu wciąż czasem je oglądam.



Ja już nie mogę się doczekać kiedy o swoich filmowych fascynacjach opowie Klaudia, czyli Nasza Roztargniona Sowa i Łukasz z Paragrafu 22 i pół.

36 komentarzy:

  1. Cóż, zdecydowanie "Akademia policyjna" to też filmy mojego dzieciństwa, choć wydaje mi się, że jestem ciut młodsza od Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością jesteś ode mnie młodsza :) Ale Akademia policyjna w latach 90. bardzo dobrze się trzymała, więc pewnie zdążyłaś ja polubić będąc dzieckiem ;)

      Usuń
  2. Same dobre filmy. No może nie będę się wypowiadał co do "Kaczorów", bo całości chyba nie oglądałem :) Reszta to o dziwo także filmy z mojej młodości, ale z przyjemnością przygotuję własną listę ;) Postaram się bez powtórek, ale ci "Pancerni" powinni znaleźć się też u mnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twórz listę twórz. I jeśli czujesz, że coś musi się powtórzyć, to się nie krępuj. Chodzi o to żeby zobaczyć co najbardziej lubiliśmy i w jakich okresach a nie oryginalność ;) A przynajmniej ja to tak rozumiem ;)

      Usuń
  3. Akademię Policyjną do dziś uwielbiam oglądać :P zresztą moi rodzice kupili sobie wszystkie części na dvd, tak że ma łatwy dostęp do nich :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja w Akademii zawsze lubiłem Lasarda, który zupełnie nie kumał bazy, gdzieś się zawieruszył, albo polazł nie z tymi ludźmi co trzeba a na końcu jakimś zbiegiem okoliczności i tak "wygrywał" :D Ale cała reszta też byłą świetna.

      Fajnie, że masz stały i nieograniczony dostęp. Ja to z reguły jak w TV dają to oglądam, albo w necie ;)

      Usuń
  4. Chyba tylko "Potężne kaczory" mnie nie zachwycały. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja zawsze miałem "sportową" duszę, więc "Kaczorów" nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu.

      Usuń
  5. "Czterej Pancerni i Pies" to jest dopiero klasyk! Niestety, ja odkryłam go dość późno w swoim życiu (za późno? :D), ale na pamięć znam wszystkie odcinki.
    "Książę w Nowym Jorku" dzisiaj obił mi się o oczy na filmwebie, to jakiś znak że chyba powinnam obejrzeć :)

    Świetna lista!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie jest za późno! Najważniejsze, że odkryłaś :)

      Podczas tworzenia tej listy tez zastanawiałem się, czy czegoś sobie nie obejrzeć :) Wciąż się zastanawiam czy bardziej wolę "Księcia" czy "Potężne kaczory" :)

      Ale dopiero przed chwilą sobie uświadomiłem, że mógłbym na liście równie dobrze umieścić "Kogel-mogel" i "Galimatias" jak i "Komedie małżeńską". Też bardzo często te filmy oglądałem ;]

      Usuń
    2. Ja mam podobnie z "Sami swoi". Film, który od najmłodszych lat cytuję całymi scenami. No i Kasia przypomniała mi o "Króliku Bugsie"!

      Usuń
    3. "Sami swoi" - uwielbiam! Zresztą jest tak z całą trylogią, ale chyba najbardziej lubię "Kochaj albo rzuć". To pewnie z racji tego, że mój ojciec spędził kilkanaście lat w tym kraju i to zawsze powoduje wspomnienia i konotacje, które gdzieś się nasuwają podczas oglądania filmu.

      Bugsa lubię, ale bez przesady ;) Najbardziej mi pasował w duecie z Jordanem w "Kosmicznym meczu" :D

      Usuń
  6. Klasyka mojego dzieciństwa! Tylko Kevina zabrakło!
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahh...Kevin :) Tak, to też był obraz mojego dzieciństwa, ale kojarzy mi się raczej ze świętami. Był tak często i regularnie emitowany, że sam go sobie nie wypożyczałem ani nie puszczałem. Tu znalazły się filmy, które oglądałem cały rok :D

      Dzięki za odwiedziny!

      Usuń
  7. Wszystkie podane to na swój sposób standard, tym bardziej, że większość do dziś jest katowana przez TV.

    Mnie akurat w pierwszym skojarzeniu z dzieciństwem przyszedł na myśl serial "Żar Tropików" i komedie z De Funesem - głównie cykl "Fantomas" i "Żandarm"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Żar tropików" lubiłem...kiedyś :) Dziś nawet jak gdzieś można zobaczyć ten serial, to mnie jakoś nie kręci. Podobnie jest z filmami z De Funesem - zaśmiewałem się do łez szczególnie na tym co był rabinem, a teraz mnie delikatnie denerwuje.

      A z tych filmów co je wymieniłem, to nie wydaje mi się, żeby one takie katowane były w TV. Z wyjątkiem "Pancernych", którzy głównie za sprawą kanału KinoPolska są na okrągło emitowane, to resztę można zobaczyć dość okazjonalnie. A może ja po prostu za mało telewizji oglądam i po prostu na nie nie trafiam :)

      Usuń
  8. Ja nie lubiłem serii "I kto to mówi" i byłem zaskoczony powodzeniem tego filmu (bo zakładam że powstanie aż trzech części świadczy o dużym powodzeniu tej produkcji). "Książę w Nowym Jorku" to kapitalna komedia, chociaż podobno Eddie Murphy dopuścił się plagiatu. Wpisany jest w czołówce jako pomysłodawca, a w rzeczywistości autorem pomysłu był niejaki Art Buchwald, który zresztą podał Murphy'ego do sądu i wygrał sprawę ;)
    Natomiast z "Akademii policyjnej" cenię tylko część pierwszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "I kto to mówi" jest spoko :P :D Ale w sumie może się tez nie podobać, zresztą jak wszystko inne;)

      A co do tej sprawy z prawami do pomysłu i rozprawy sądowej, którą Murphy przegrał, to muszę przyznać, że nic nie wiedziałem :| A to oszust jeden :] Choć mimo wszystko i tak lubię jego wczesne filmy tj. dwie pierwsze części "Gliniarza z Beverly Hills" i 'Nieoczekiwaną zmianę miejsc".

      "Akademia" jest dobra. Może masz racje, że nie wszystkie jej części, ale ja wyrosłem w gronie gdzie ta seria była kultowa (mój sąsiad miał wszystkie części na VHSie) więc nie dało się tego nie lubić i nie oglądać.

      Usuń
  9. Dzięki za nominację. U mnie powtórzyłby się na pewno "Książę w Nowym Jorku", ale w dzieciństwie oglądałam tyle filmów, że da radę na jego miejsce podstawić inny:) Przypomniała mi się ciekawostka - aktorzy grający w filmie role rodziców księcia podkładali głosy Mufasie i Sarabi w "Królu Lwie":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy ;)

      A co do "Króla Lwa" i użyczających "zwierzaczkom" głosu aktorów, to raczej oglądałem z dubbingiem, więc nie miałem o tym pojęcia :D Ale głos Jamesa Earl Jonesa musiał świetnie pasować władcy zwierząt :D Zaryczeć to o n pewnie umiał ;)

      Usuń
  10. Z Twojej listy nie lubię "4 pancernych" oraz serii "I kto to mówi" - podobnie jak Mariusz nigdy nie rozumiałam fenomenu tych gadających dzieci. "Książę" i "Kaczory" spoko:) natomiast "Akademię Policyjną" również chętnie oglądałam będąc dzieckiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz :) Ja natomiast zupełnie nie rozumiem fenomenu i zachwytów nad "Seksmisją" u Ciebie w komentarzach. Cieszę się jednak, że chociaż kilka filmów się nam zgadza :]

      Usuń
  11. Pamiętam Tropical Heat miał zajebiście fajną piosenkę w czołówce - Anyway the Wind Blows. Zawsze też podobała mi się piosenka z Due South (nota bene też fajny serial).

    Hej, a w dzieciństwie były dla kogoś ważne Batmany Burtona, filmy z Bondem, serie Cannonball Run i Police Story, Conany z Arnoldem (i różne zrzynki, jak np. The Barbarians), Predator, Evil Dead II, RoboCop, Terminator, Eliminators, Vendetta dal futuro, Punisher z Lundgrenem, Deadly Prey, i serial Special Rescue Police Winspector, i kreskówki typu Batman: The Animated Series, Żółwie Ninja, He-Man and the Masters of the Universe i The New Adventures, SilverHawks, SWAT Kats: The Radical Squadron, UFO Robot Grendizer, Captain Future, i Arrow Emblem: Hawk of the Grand Prix, bo dla mnie były :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Żar tropików" się oglądało, ale jakoś bardzo za tym nie szalałem. Pamiętam natomiast jeszcze "Magnuma", "Na wariackich papierach" i "Gliniarza i prokuratora".

      A z filmów, które wymieniłeś poniżej to tylko Bond i to raczej nie w dzieciństwie ;)

      Usuń
    2. A nie, jeszcze He-mana oglądałem :)

      Usuń
    3. "Żaru Tropików" z obecnej perspektywy jawi się jako mocno infantylne, ale lata temu miało swój niezaprzeczalny urok. Podobnie właśnie jak "Gliniarz i prokurator" albo "MacGayver". Dziś to już bym tego nie obejrzał. Z kreskówek pamiętam również Batmana czy Tsubasę, a w późniejszym okresie "Dragon Balla" - ostatnio gdy to widziałem, naszła mnie myśl: jak to mogłem oglądać? ;).

      Z filmów to coś, nie pamiętam dobrze tytułu: Małolaty Ninja czy coś w tym stylu, jakoś ze trzy części tego było. I seria "Karate Kid" z Ralfem Macchio.

      Usuń
    4. Tak, teraz te produkcje z lekka "trącą myszką", ale w tym też tkwi ich niezaprzeczalny urok :) Choć muszę przyznać, że ostatnio dość regularnie oglądamy przez mojego ojca wznowiony po latach serial "Gliniarz i prokurator" budził w wielu miejscach mój delikatny sprzeciw :)

      A "Małolaty Ninja" (tak, były trzy części) i "Karate Kid" (w ostatniej to chyba nawet Hilary Swank zagrała) bardzo lubiłem ;)

      Usuń
  12. O ostatnim nie słyszałam, za to pierwszy uwielbiam : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy to wiadomo - świetny :)

      A ostatni warto żebyś poznała :) Młody biznesmen (albo prawnik, już nie kojarzę dokładnie) robi coś złego (jazda po pijaku) i zostaje skazany na grzywnę oraz kilkadziesiąt godzin prac społecznych. Pada na trenowanie młodzieżowej drużyny hokeja na lodzie. Po początkowej niechęci między dzieciakami a trenerem rodzi się więź. Dodatkowo wątek miłosny między nim a matką jednego z dzieciaków i gdzieś w tle retrospekcje z tego, że biznesmen/prawnik sam kiedyś był świetnym hokeistą. Bardzo przyjemna opowieść. Warto poznać :)

      Usuń
    2. Taka ciekawostka: w "Księciu w Nowym Jorku" parę bezdomnych grali ci sami aktorzy, którzy wystąpili w "Nieoczekiwanej zamianie miejsc" jako Bracia, przez których Murphy i Aykroyd mają kłopoty. To chyba była jakaś kontynuacja ich losów. :)

      Usuń
    3. Masz racje, Ci dwaj bracia - Mortimer i Rundolph - byli jednymi z głównych bohaterów innego filmu z Murphym - "Nieoczekiwanej zmiany miejsc", w której to właśnie Murphy na spółkę z Akroidem ich zrujnowali i jak w "Księciu..." dostają plik banknotów od Akeema, to słyszymy znamienne: "Wracamy do gry" (czy jakoś tak, bo dokładnie już nie pamiętam). Bardzo zgrabne puszczenie oka do widzów przez twórców filmu. Ciekawe czyj to był pomysł tak swoją drogą :)

      Usuń
  13. Cześć :) Uśmiechnij się teraz, dobrze? Jeśli to zrobiłaś, to pomogłaś mi w rozprzestrzenianiu szczęścia! Podaj dalej! :)))
    Pozdrawiam optymistycznie, Iga

    OdpowiedzUsuń
  14. "Akademia policyjna" i "I kto to mówi" to już pozycje kultowe :)
    Bardzo ciekawy blog. Dodaję do obserwowanych i zapraszam do siebie!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te dwa filmy (choć nie dla wszystkich czytając komentarze do tego posta) to już kultowe obrazy, choć wydaje się, że można tak powiedzieć o wszystkich, no może oprócz "Kaczorów", filmach, o których tu piszę :)

      Cieszę się, że będziesz do mnie zaglądać :) Ja też do Ciebie zajrzę ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  15. "Akademia policyjna" i "Potężne kaczory" - sama klasyka młodości. "Czterech pancernych i psa" też się oglądało. Mimo, że teraz już rzadziej się do nich wraca to sentyment pozostaje.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, teraz to już raczej tylko sentyment pozostaje, bo filmy są co najmniej "infantylne" :)? Ale czasem fajnie do nich wrócić.

      Pozdrawiam.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...