Wciąż jeszcze nie skończyłem pisać mojego artykułu, a termin mija już jutro, więc dziś tylko krótka notka a w niej spostrzeżenie, którym chciałem się z Wami podzielić.
Tak, znów będę narzekal na reklamę, ale cóż zrobić skoro to ona wkurza mnie najbardziej podczas posiłków. Bo wyobraźcie sobie taką sytuację. Siadacie sobie do trzech śniadaniowych kanapek i włączacie telewizor. W programie (i "w dekoderze") jest napisane, że audycja zaczyna się dajmy na to o 9:30. Ok, jest godzina 9:32 wg. mojego zegarka, i wg zegara na dekoderze i wszystkich innych zegarów wokół. Ale na ekranie telewizora wciąż emitowane sa reklamy... 9:35. Czy już? A skąd - wciąż reklama. 9.40. Może teraz? Nie teraz są zapowiedzi innych programów. Ok. 9.43! Kończy się zapowiedź tego co jeszcze mnie na tej zacnej stacji czeka i wreszcie zobaczę jak Gordon Ramsey jedzie do Indii :D Nie. Teraz oglądam kolejny bloczek reklamowy, żebym przypadkiem nie zapomniał jak skuteczny jest płyn do prania Persila nawet wobec czarnego jak smoła oleju silnikowego (bullshit!) i tego jak mój dom będzie niepełnym bez pewnych wafelków (no rzesz K***A!!! co za debil wymyśla takie kretynizmy?!). Jest 9:48 (prawie 20 minut po tym jak miał się rozpocząć program) i wreszcie zaczyna się! Jupi!. Tylko wiecie co? Ja już zjadłem śniadanie... przy bloczku reklamowym. Fuck!
To są te chwile kiedy bym wszystkich ludzi odpowiedzialnych za puszczanie reklam w telewizji postawił pod pręgierz i wyznaczył im solidną karę chłosty!
To tyle ode mnie na dziś. Stay tuned, this subject will be continued ;)